lip
0

Nam …siedzieć nie kazano!

Nam …siedzieć nie kazano!

Czy brak zwykłej ławki może stać się źródłem niezdrowych emocji? Wydawało mi się, że nie. Myliłem się. Ale po kolei. Wczoraj, po długiej przerwie odwiedziłem moje rodzinne miasto. I nie było by w tym nic wyjątkowego, gdyby nie pewien drobny incydent kolejowo-ławkowy, którego byłem świadkiem. Czytaj dalej…

cze
0

Elektryka, prąd nie tyka!

Elektryka, prąd nie tyka!

W natłoku przeróżnych „dni do czczenia”, które okazują się świętami, dzisiaj natchnąłem się na to – Międzynarodowy Dzień Elektryka. Od razu pomyślałem, że jakże bliskie mi „Ono”. W końcu znam osobiście trzech znaczących, w moim życiu, elektryków. Czytaj dalej…

cze
0

O szarżujących kuropatwach i torcie od Rysia P.

O szarżujących kuropatwach i torcie od Rysia P.

Doświadczenia osobiste bywają różne. Pamiętam idiotyzmy z czasów minionych, które najbarwniej pokazywał w swoich filmach wnikliwy obserwator Bareja Stanisław. I mogłoby się wydawać, iż czasy Aniołów z Alternatywy mamy już za sobą. A jednak … nic bardziej mylnego. Posiadamy w Świdnicy takiego Zielonego Anioła. Przejęty nad wyraz swoją rolą, daje od czasu do czasu okazję do niezłej „polewy”. Ostatnia miała miejsce kilka dni temu. Poszło o start corocznych dni dzika, karpia, kuropatwy, tudzież innych leśnych stworzeń. Czytaj dalej…

maj
0

Nim rozkwitną bzi….

Nim rozkwitną bzi….

Czy to niemoc twórcza, czy najzwyklejsze lenistwo – wszystko jedno, co – nie pisałem już dawno i chyba nie brakowało mi owego? Pewnie przychodzi taki czas, gdy pytanie, – „po co?” – staje się naczelnym. Świata nie zmienisz, a kogoż obchodzą twoje marudzenia? Tak chyba zaczyna się początek wycofywania się z kilkuletniego, blogowania. Podobno, po pierwsze przestaje być to już modne a ilość zajmujących się tym „rękodziełem” sprawia, że przypomina to znaną mi historię wydawania książek, jaką kiedyś usłyszałem z ust Mistrza Kapuścińskiego. Piszą miliony. Wydaje się z tego setki tysięcy a warto przeczytać może cztery. Tyle Pan Ryszard. Czytaj dalej…

lut
0

Czarodziejski flet Pani Prezydent

Czarodziejski flet Pani Prezydent

Znieczulony i otumaniony przez twórców „dobrej zmiany” jakoś odstawiłem w kąt to, co dzieje się w moim rodzinnym grodzie nad Bystrzycą. Co prawda nie dochodzi tam do „nocnej rewolucji” i przeciętny Świdniczanin może spać spokojnie, ale na tzw. salonach dzieje się, że ho ho. Jak donoszą mi życzliwi szykuje się całkiem spora rewolta w lokalnej Partii Miłości. Lekko „skopana” przez wyborców do tej pory nie zrobiła nic by odzyskać twarz i odpowiednie miejsce. Niby jest w tzw. koalicji i nie jest. Niby funkcjonuje w nowej formule w jednym kole miejskim, a nie trzech, jak do tej pory, ale to wszystko nadal lipa. Te same „leśne dziadki” bez jaj, jak opowiadał mi niedawno młody działacz PO, wytyczają kierunki i cele. Choć dla mnie to zdecydowana przesada, bo ani tam przewodnika z charyzmą, ani świeżego pomysłu na działanie. Czytaj dalej…

lut
0

Słyszeli – nie to, co mówiono!

Słyszeli – nie to, co mówiono!

Polityczne odwracanie biednego kota dupą trwa w najlepsze. Współczuję owemu „kotu”, bo bardzo wysoko cenię te zwierzęta. A że mamy ich w domu, aż trzy, to moje zapewnienie nie są li tylko teoretyczne. Tym razem po przerobionym na wszelkie sposoby haśle „pincet na każde dziecko”, przyszedł czas na darmowe leki dla siedemdziesięciopięciolatków. Oczywiście lud łyknął wyborczy grepsy, jak pelikan rybę i czekał. Dzisiaj okazuje się, że nadal może czekać i się …i tak nie doczeka. Jak oświadczył kilka godzin temu w radio Naczelny Kasjer Pan Henryk – „w kampanii mówi się skrótami i wyborcy źle zrozumieli rządzących obecnie”. Nic nowego pod piramidami. Czytaj dalej…

sty
0

I już…..

I już…..

Pisanie o niesprawiedliwości, o tym, że za wcześnie, że jeszcze mógłby cieszyć się – niczego nie zmieni. Ot tak, zrobiony jest ten świat. Przychodzi chwila i kończymy swój byt. Nikt tego nie zmieni. Kilka dni temu nadszedł czas na „Czarnego”. Jednej z bliższych mi osób. Pogodnego i dobrego człowieka. Takiego Go pamiętam od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. I taki zostanie na zawsze w mojej pamięci. Czytaj dalej…

sty
0

Z „wilkami” i „1945” w Nowy Rok

Z „wilkami” i „1945” w Nowy Rok

Stało się niemal tradycją, że kończę kolejny rok i zaczynam następny od czytania. Takiego kilkudniowo „zapalczywego”. I nie jest to próba nadrobienia zaległości, czy podniesienia średniej statystycznej czytelnictwa narodowego. Przede wszystkim to „konsumpcja” choinkowych podarków. Tym razem świąteczny Mikołaj przyniósł mi dwie pozycje – „Wilki” Adama Wajraka i „1945. Wojna i pokój” Magdaleny Grzebałkowskiej. Niby odległe historie, ale dla mnie chyba bliskie. Czytaj dalej…

gru
1

Oby nam się święcił…. Święty Spokój!

Oby nam się święcił…. Święty Spokój!

Jakoś dotrwałem w całości do kolejnego Bożego Narodzenia. No i do końca roku. Zwykle przy takiej okazji można by wysilić się na jakieś podsumowanie. Może refleksję nad mijającym czasem, czy o zmieniającej się rzeczywistości? Zastanawiam się, komu jest to potrzebne? Mnie samemu? Chyba nie bardzo. Skoro nie odczuwam takiej potrzeby, a tzw. „rzeźbienie w gówn….” wcale mnie nie nakręca. Zatem pass. I tak nie wpłynie to na szaleńcze pomysły klujące się i wdrażane tam na górze. Czytaj dalej…

gru
0

Marzyli o „dobrej zmianie”

Marzyli o „dobrej zmianie”

Przez ostatni czas starałem się nie zajmować tym, co wyprawia się w moim mieście. Pewnie dlatego, że było to skromne „wprawianie”. Nie „wyprawiało się” nic, co mogłoby przykuć moją uwagę. Napuszonymi oracjami starałem się nie zajmować. Przy ich mnogości bywało z tym jak z przysłowiową „Polską w ruinie”. Niestety zalatywało to nudną i … jałow©em. Jakoś dotrwałem do grudnia. Choć globalna, krajowa zawierucha „dobrej zmiany” to dopiero jest problem. Mam nadzieję, że nie doczekamy chwili, gdy na górze powstanie Główny Urząd Bezpieczeństwa Internetu. Bo wtedy zostanie nam tylko najbliższy las. Czytaj dalej…

Aktualna strona 1 z 110