Gdy przyglądam się z nieodległej perspektywy temu, co opowiadano nam jeszcze tydzień temu, zastanawiam się, jaką logiką kierowali się lokalni „oratorzy”? Czy był w tym zalewie słów jakikolwiek ślad Arystotelesa, Stagiryta, Sokratesa, czy nawet Euklejdesa z Megary? Czy, mówiąc dosadnie, było w tym wszystkim cokolwiek spójnego i mającego jakikolwiek sens? Podejrzewam, że nie. Dostaliśmy najzwyklejszy bełkot polityczny, którego celem było zaczadzenie wyborców kilkoma chwytliwymi hasłami. Przy bliższym oglądzie okazały się one manipulacją i bzdurą.
Weźmy pierwsze z brzegu – „Bliżej ludzi”. Tak nazywa się zbiór pobożnych życzeń miejscowej Lewicy, czyli tzw. program wyborczy. Co to znaczy bliżej ludzi? Czy to mówi jakiś przedstawiciel Primates, czytaj po polsku naczelnych? Grupy ssaków łożyskowych charakteryzujących się najlepiej wśród wszystkich zwierząt rozwiniętym mózgiem, np. goryli, gibonów, lemurów, tudzież żyraf? Bo jeśli tak, to znaczyłoby, że twórcom – towarzyszom programu bliżej do chodzących po drzewach, a nie po chodnikach. Sugerowanie, że powinniśmy po 21 listopada być bliżej ludzi, to twierdzenie, że przed byliśmy dalej od Nich. To znaczy gdzie? Zupełnie tego nie rozumiem. Nawet, gdyby przyjąć za specyficzną frazeologię kampanii wyborczej, to są gdzieś granice bezsensu. Ale widocznie nie znają tych granic w świdnickiej Lewicy.
Już na wstępie kolejny dowód na kreowanie rzeczywistości wg wzorów propagandzistów czasów NEP-u – „Pamiętając o tym, że wszelka władza jest wolą obywateli, należy przywrócić tę zasadę w naszym mieście. Władze samorządowe, Rada Miejska, Prezydent Miasta w swoich działaniach mają się kierować dobrem ogólnym miasta, w szczególności dobrem mieszkańców. Stąd po objęciu władzy w mieście, przywrócimy prawa obywateli do należytego traktowania przez prezydenta miasta, radnych, pracowników urzędu i podległych prezydentowi instytucji”. Patos i nadęcie ocierające się o śmieszność – tylko tak można to spuentować w miarę krótko. A szerzej i dosadniej – obrazek z jednego z portali. Oddanie do użytku kolejnego budynku komunalnego. Stoją przed nim wodzowie z Magistratu i zainteresowani. Podchodzi dwójka mieszkańców z sąsiedniego budynku i ostro wyraża swoje niezadowolenie ze stanu ich otoczenia. Krótka wymiana poglądów z prezydentem i jego zastępcą. Obrazek pod tytułem „Samo życie”. Nic nie wskazuje na to, że owi mieszkańcy miasta są pozbawieni praw obywatelskich, jak to wcześniej sugerowali towarzysze – programiści. Kolejna lipa i bzdet.
Idziemy dalej. Następny punkt programu – „Utworzymy w szkołach placówki medyczne, realizujące profilaktykę, w szczególności dla zwalczania wad postawy i stanu uzębienia”.
No, piękny zapis. Tylko prawie nierealny do spełnienia. Po pierwsze, od kiedy NFZ przestał finansować medycyną szkolną, istnieje coraz mniejsza szansa na to, że powróci do tego zadania. Choćby dlatego, że ilość pieniędzy w jego (NFZ) budżecie jakoś nie rośnie. Brakuje na świadczenia ratujące życie, choćby walkę z chorobami nowotworowymi. A co dopiero na medycynę szkolną. W przypadku braku dofinansowania przez państwo, zapisanej w programie profilaktyki, żaden budżet samorządowy nie da rady się z tego wywiązać. Jest jeszcze sprawa stworzenia i wyposażenia szkolnych gabinetów dentystycznych i lekarskich. Każdy taki obiekt z narzędziami to koszt około 200 tys. zł. Przemnożone przez ilość szkół daje sporą kwotę. Programiści z SLD nie zdradzają skąd ją wezmą. A szkoda. Pomysł pewnie słuszny, ale mało realny i trącący ściemą wyborczą.
Następny z tego cyklu zapis – „Wybudujemy Dom Spokojnej Starości, aby zapewnić właściwe i godne warunki życia ludziom starszym, potrzebującym opieki”. Biorąc pod uwagę starzenie się naszego społeczeństwa zapis ma charakter bardzo pożądany i wręcz konieczny. Niestety, wszelkie pozytywy kończą się na tym. Budowanie i prowadzenie tego typu placówek to zadanie statutowe powiatów. Po co miastu taki pomysł? Ano by zawrócić w głowie wyborców i na siłę udowodnić im, że „Ci to się o wszystkich troszczą”. Nawet wówczas, gdy to do nich nie należy.
Póki co kończę. Jak przyjdzie mi do głowy kolejna specyficzna logiczność dzieła towarzyszy-programistów nie omieszkam się tym podzielić? A tymczasem za oknem widać pierwszy śnieg padający z nieba. Oj, niedobrze się dzieje, niedobrze. Byle do wiosny!

Comments

comments