Na fali nowości samorządowych pokusiłem się wczoraj po południu o podglądanie powiatowej sesji. Oczywiście za sprawą lokalnej telewizji tvts. Przyznam, że było to wielce pouczające widowisko.
Po pierwsze, drugie, trzecie i kolejne obnażyło miernotę merytoryczną, jaka dopada samorząd. Na niemal każdym poziomie. I nie jest to wcale nowe spostrzeżenie. Dla mnie świeże, bo obserwowałem to na własne oczy.
Sprawa dotyczyła projektów uchwał, jakie przygotowała na sesję stara i zarazem nowa powiatowa wierchuszka dotyczących zmian w budżecie powiatu. W takim dokumencie jest zwykle sporo liczb, pozycji i nazw tajemnych, niewiele mówiących przeciętnemu zjadaczowi chleba od Żarnowca. Przeciętnemu owszem tak, ale radny powiatowy to nie jest przeciętny obywatel. To człowiek mający pojęcie o tym, czym się zajmuje i za co odpowiada. Powinien z uwagą i dogłębnie analizować wszystko to, co, mu władza podsuwa pod nos do zatwierdzenia. Ostatecznie chodzi o nasze wspólne pieniądze i sposób, w jaki się je wydaje. A tymczasem…
Traktujących poważnie tę swoją powinność w nowej powiatowej radzie jest jak na lekarstwo. W starej takimi „otrzeźwiaczami” byli Ryszard Kuc i Roman Etel. Zazwyczaj to oni wyławiali kwiatki absurdu lub głupoty, którymi „flancowano” urzędniczą twórczość. Teraz, kiedy towarzysz Ryszard stał się koalicjantem i jednym z wiceprzewodniczących rady, jakoś zapomniał o swojej roli. Pewnie zmienił się punkt widzenia po zmianie punktu siedzenia.
Jedynymi prezentującymi proletariacką czujność stali się przedstawiciele opozycji. Tworzą nią radni partii Prezesa od marszu 13 grudnia i ich dotychczasowi oponenci w mieście Murdzek Wojciech i Irek „Dominanta” Pałac. Przygotowani świetnie do czytania i rozumienia złożonej specyfiki budżetowej nie dali się nabrać na cuda finansowe, które chciał im sprzedać Mały Rycerz z Kalna „przyspawany” do władzy na kolejną kadencję. Nasz lokalny Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord, znany jako Talleyrand z Kalna, tym razem ustami swojej skarbniczki próbował wmówić, iż za niecałe dwa lata w powiatowych finansach stanie się cud i wzrosną one trzy, a może i czterokrotnie. Cóż, naiwnych miał po stronie koalicji, którzy milcząco podnieśli łapki do góry i przyklepali to cudo księgowe. Nie dali się na to nabrać wspomniani z opozycji głośno artykułując swoje wątpliwości. I co najbardziej zdumiewające, że nie wywołali tym żadnej refleksji u pozostałych.
Wypadałoby zakończyć ten wpis pierwszym dramatycznym pytaniem do nowego starosty – Piotrze Fedorowiczu, jak żyć w takim powiecie?
p.s. Foto pochodzi z portalu poboczem.pl

Comments

comments