Miałem dzisiaj ciągle wrażenie, że gdzieś w pobliżu wycieka woda. Takie uporczywe bulgotanie, jakby drobna strużka wyciekała z rury. Podchodzę do okna, a tu niespodzianka. Zamiast białego, boć to przecież grudzień, regularna ulewa. Nie pamiętam takiego widoku, bo chyba ostatnie padanie zaliczyłem koło września. Całe szczęście, że w niebie przypomnieli sobie o obowiązkowym nawadnianiu ziemi. Podobno, gdyby nadal było tak sucho, przyszłoroczne zbiory nie zapowiadałyby się dobrze. Continue Reading…