Krótkie te święta, ale jakie miłe rodzinne. Tegoroczne były wyjątkowo spokojne. Bez śniegu straciły sporo na uroku, ale skoro mamy kryzys to i „białe” stało się reglamentowane. Udało mi się przez jeden dzień nie „odpalać” kompa i jakoś … wytrzymałem bez ataku duszności. Za to świętowanie z najbliższymi – sama przyjemność. Continue Reading…