Moje uwielbienie do domowego rosołu ociera się z lekka o pewien rodzaj perwersji. Ale kudy mi do tego, co można osiągnąć jedną wizytą w hiszpańskim lokalu El Bulli. Nawet taką telewizyjną. To coś tak niesamowitego, że od kilku godzin po prostu nie mogę dojść od siebie. Ale po kolei. El Bulli to restauracja, choć moim zdaniem, powinna się nazywać galerią smaków. Continue Reading…