Archive for Lipiec, 2012

Lip
0

„Choroba króliczych jam”

„Choroba króliczych jam”

Szerzy się już od lat plaga, zwana przez Żakowskiego „chorobą króliczych jam”. Kiedy był Peerel nazywano to nomenklaturą. Stołek w fabryce lub państwowej instytucji mógł mieć tylko posiadacz legitymacji partyjnej. Później, by nadać pewien retusz tzw. polityce kadrowej wymyślono hasło „bezpartyjny fachowiec”. Nie było ich zbyt wielu, ale i ci, którzy pojawiali się na szczytach władzy musieli być zaufanymi królika Baggsa. Czasy się zmieniły i zmienił się królik. Ale formuła obsadzania stołków pozostała nienaruszona. Continue Reading…

Lip
0

O „ścierwojadach” i umiarkowaniu

O „ścierwojadach” i umiarkowaniu

Sprawa dziecka, które nie mogło pojechać z rodzicami na zagraniczne wczasy, bo nawieszano coś z jego paszportem była na tyle głośna, że nie musze chyba jej przypominać. Mimo to wracam do niej, an chwilę, po przeczytaniu felietonu zacnej Urszuli Kozioł, wrocławskiej poetki, felietonistki i prozaiczki. Autorki wielu utworów dramatycznych do dzieci i dorosłych. Osoby dojrzałej i odpowiedzialnej. Bez dwóch zdań. Continue Reading…

Lip
1

Cztery godziny niezwykłości!

Cztery godziny niezwykłości!

Nie sądziłem, że zobaczę jeszcze coś tak wyjątkowego. W każdym calu. Muzyka, scenografia, symbolika i przypomnienie historii. Nie jakiejś martyrologii, ale ostatniego dwuwieczna, które zmieniało także świat. Brytyjczycy zrobili to po mistrzowsku. W każdym elemencie czuło się szacunek do przeszłości, Majestatu Królowej i wszystkich, którzy budowali i budują ten kraj. To, że jest to kolebka współczesnej cywilizacji nie podlega dyskusji. Wzruszające były sceny łączenia przeszłości i przyszłości. Continue Reading…

Lip
3

Skleroza nie boli

Skleroza nie boli

O tym, że punkt widzenie zależy do miejsca siedzenie nie trzeba nikogo przekonywać. Dwa dni temu czytałem, gdzieś w necie o akcji pewnego świdniczanina, a dzisiaj warszawiaka, który „pochylił” się nad wątpliwym urokiem okalających miasto szpetnych reklam. Sam ilekroć zbliżam się od strony mojej rodzinnej wsi najpierw wzruszam się widokiem „dżungli”, jaka wyrosła na tamtejszej stacji kolejowej. A później nie mogę doczekać się przydrożnych pseudo reklamowych koszmarków, które nastawiano w okolicy Kolonii i Bystrzycy. Czego tam nie ma? Continue Reading…

Lip
0

Przyszła żaba do kowala

Przyszła żaba do kowala

Nadal z atmosfery wakacyjnej lipa. Cóż z tego, że trzydziestostopniowe temperatury zapierają dech w piersi. Cóż z tego, że niemal, co weekend straszy się nas gradobiciem, trąbami powietrznymi i innymi bożymi dopustami. Wszystko to nic. Nasi wybrańcy nie próżnują. Od tygodnia codziennie rano wita mnie informacja, co to znów zawłaszczyli chłopy od pana Waldemara. Jak nie Śmietanko, to Sawicki, a dzisiaj rano odkryto zapobiegliwości niejakiego Struzika Adama. Continue Reading…

Lip
0

Pijane auto do aresztu!

Pijane auto do aresztu!

Niechlujstwo językowe to zjawisko rozprzestrzeniające się wraz z masowym dostępem do Internetu. Wszyscy chcą niczym Paulo Coehlo „lać” balsam na skołatane dusze niewieście lub być drugą Masłowską i wywoływać wojny polsko-ruskie. Ale to by było zbyt proste. Nie wystarczy umieć „stukać” dwoma palcami w klawiaturę. Trzeba mieć „owo” coś. Ale jeśli brakuje i natchnienia, i odrobiny pokory względem języka można natknąć się na istne perełki typu „Śmierć nastąpiła poprzez utonięcie. Nie miejscu pojawił się prokurator wraz z technikiem kryminalistyki. Nie stwierdzono udziału osób trzecich w wypadku.” Continue Reading…

Lip
0

Wierzchołek góry i … poprawka Rockiego

Wierzchołek góry i … poprawka Rockiego

Nie cichnie zamieszanie po opublikowaniu taśm PSL-u. Podobno sam „Naczelny Wódz” ma teraz niezły orzech do zgryzienia, bo w gabinetowej przestrzeni krążą podobne nagrania, w których bohaterami są ludzie ze „spółdzielni Grabarczyka” i jakiś gadający młodzieżowiec z Partii Miłości. Jak pisał na początku sprawy, niezbyt lubiany przeze mnie Warzecha, to się rozgrywa w wielu podobnych gabinetach. Taki jest niestety urok władzy. Continue Reading…

Lip
0

Jaki pan, taki kram

Jaki pan, taki kram

Kanikuła sprawia, że „środki masowego rażenia” (nie mylić z rżenia) łapią się za wszystko, co może przyciągnąć uwagę potencjalnych czytelników. A że najbardziej chwytliwym tematem, jest grzebanie w majtkach, pościeli i portfelu innych, to mamy to, co mamy. Jedni wygrzebują skrywane tajemnice alków, inni sprawdzają oświadczenia majątkowe i niby niczego nie sugerując, rzucają od niechcenia sugestię, – za co tyle płacą? Nieważne. Ludek jesteśmy dociekliwy i zawsze wszystko wiedzący. Continue Reading…

Lip
0

Demografia daje znać

Demografia daje znać

Odłożyliśmy na tzw. kołek reprodukcję. Za mało rodzi się nie tylko nas Polaków. Problem dotyczy całego starego kontynentu. U nas już odczuwamy pierwsze tego symptomy (patrz: podwyższenie wieku emerytalnego). Ale już za miesiąc „dostaniemy” jeszcze bardziej widoczny znak. Jak pisze dolnośląska GW – „Prawie trzystu dolnośląskich nauczycieli nie wróci po wakacjach przed tablicę, a ponad drugie tyle będzie miało obcięte etaty. To efekt niżu demograficznego i reformy programowej w szkołach ponadgimnazjalnych. Continue Reading…

Lip
2

Profesjonalne nabijanie w butelkę

Profesjonalne nabijanie w butelkę

Od kilku lat obserwuję zachwyty nad papierowym marketingiem, który nie omija naszych samorządów. O wszelkiego rodzaju certyfikatach wiedzą niemal wszyscy. Moda na ISO i systemowe zarządzanie podobno ma sens. Ale, gdy starają się o nie instytucje typu policja, czy samorząd np. starostwo to coś mi tu śmierdzi. Myślę, że jeśli ten certyfikat ma wskazać najlepszych wśród najlepszych, to, gdy nie ma konkurencji, jak w przypadku policji, czy urzędu, pieniądze na to wyrzucono w błoto. Gdy ktoś mnie okradnie zgłoszę to w nigdzie indziej tylko na komisariacie policji. Bez względu czy mają tam certyfikat ISO, czy nie. Bo tylko oni mogą się tym zająć Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 3