Archive for Październik, 2012

Paź
0

Już zaczęło się!

Już zaczęło się!

Choć, jak pisze Monika Kern „zaczęło się pospolite cmentarne ruszenie”, to myśmy podeszli do tego wyprzedzeniowo-szczęśliwie. Najważniejszy wrocławskie miejsce pochówku doczesnych prochów mamy mojej NŻ odwiedziliśmy już w sobotę. Nie było tam jeszcze „oszalałej szarża czyścicieli nagrobków, uzbrojonych po zęby w miotły, łopaty i wiadra”, a jedynie miliony zeschniętych liści przykrywających groby, ścieżki i każdy niemal centymetr terenu. Continue Reading…

Paź
0

Drogie drogi

Drogie drogi

Na pewnym lokalnym portalu wpadałem na komentarz, z serii tych poważnych, których niestety za mało, odnoszący się do kosztów budowy drogi gminnej bodaj w Burkatowie. Autor poddawał w wątpliwość, a raczej próbował zasugerować coś niezwykłego, w kosztach jej wykonania. Wg portalu – „Po dwóch miesiącach budowy oddano do użytku drogę gminną w Burkatowie. Przebudowa odcinka o długości 1, 5 km kosztowała gminę wiejską Świdnica ponad 614 tys. zł.” Ponad pół miliona złotych z 1500 metrów drogi czymś miało śmierdzieć. Continue Reading…

Paź
0

Zdzichu – gratuluję!

Zdzichu – gratuluję!

Świdnickie Gryfy jakoś mało na mnie działają. Na zestaw nagradzanych patrzyłem zazwyczaj z lekką podejrzliwością. Jednak w tegorocznej edycji znalazło się coś, co mnie ujęło pozytywnie i za co należą się słowa uznania dla władzy. Mam na myśli nagrody wręczone rodzinnym firmom działającym w mieście od wielu lat. Continue Reading…

Paź
0

Refleksje nad pustym, glinianym garnkiem

Refleksje nad pustym, glinianym garnkiem

Zanim zacznę dzisiaj jesienne misterium kiszenia kapusty, które jest ukoronowaniem przygotowań do zimy i coraz bardziej zapomnianą tradycją mała refleksja z wczorajszego późnego popołudnia. Niezastąpiona TV pokazała wczoraj modelowy przykład buca-urzędnika, który zachowuje się niczym pan na włościach, a innych traktuje jak powietrze. I to tylko, dlatego, że ma biurko, pieczątkę i pełni funkcję burmistrza. Historia nie jest jakaś wyjątkowa, a raczej jeszcze dzisiaj dość częsta. Continue Reading…

Paź
0

Czysta woda – zdrowia doda

Czysta woda – zdrowia doda

Dostaliśmy wczoraj w prezencie od władzy nowiusieńką stację uzdatniania wody. I to nie byle gdzie. Przy ulicy Bokserskiej, jednej z najkrótszych ulic w mieście, w historycznym miejscu dla miejscowych wodociągowców. Jak ważna jest smaczna i czysta woda, wiedzą zapewne ci, którzy pamiętają choćby lurę o smaku rozcieńczonego chlory płynącą kiedyś we Wrocławiu? My, Świdniczanie na szczęście nie mieliśmy w swojej historii takich doświadczeń. I nie będziemy mieli. Continue Reading…

Paź
6

„Mężczyzna leżał twarzą do ziemi na rowerze, którym jechał.”

„Mężczyzna leżał twarzą do ziemi na rowerze, którym jechał.”

W historii powojennego czasopiśmiennictwa znany był cykl „Humor ze szkolnych zeszytów”. Prowadzono go w starym Przekroju i wielu czytelników właśnie od niego zaczynało lekturę krakowskiego tygodnika. Jeśli mnie pamięć nie myli pierwsze „perełki zeszytowe” drukowano już w połowie lat pięćdziesiątych. Ale któż o tym pamięta? Dzisiaj w dobie wszędobylskiego internetu i w czasach pogardy dla logicznego myślenia, tudzież precyzji języka można bez specjalnego wysiłku natknąć się na takie bon moty. Mam takie swoje ulubione miejsce, gdzie np. czytanie kroniki wypadków nierozerwalnie wiąże się z szaleńczym rechotem. Continue Reading…

Paź
0

Uzdrowiciele z Ursusa

Uzdrowiciele z Ursusa

Czasami na poważnie zastanawiam się, jak to jest z trzeźwością ocen naszej rzeczywistości. Szczególnie na tzw. płaszczyźnie politycznej. Oglądałem jakiś czas temu dość liczne marsze, w których wcale nie młodzi ludzie domagali się wolności słowa. Tak jakby, co drugie, a nawet, co czwarty z nich zapomniał, jak to było przed 1989 rokiem. Tak jakby określenie cenzura i panowie z Mysiej były z jakiejś innej bajki. Czytam na forach internetowych wcale nie przychylnych Partii Miłości, a często i sam piszę o przeróżnych grzechach władzy i…. nic Continue Reading…

Paź
0

Poranne śmieciowisko

Poranne śmieciowisko

Casus śmieci wrócił przez zupełny przypadek. A może nie? Jak mawiają wyznawcy tzw. magicznych chwil i wyważania otwartych drzwi (patrz – Mistrz Paulo C.) nic nie dzieję się bez przyczyny. Przyczyna była prosta. Mimo późnego zasypiania, gdzieś około 2.30, rześki byłem już przed godziną 8. Postanowiłem sprawdzić, jak natura obchodzi się z moim kolegą Redaktorem Czarusiem, który w każdy niedzielny ranek zaprasza na wieś. Continue Reading…

Paź
0

Jaramy!

Jaramy!

Pogoda wymarzona. Dzisiaj zakończyliśmy akcję unicestwienia naszej ściętej gruszy i resztek posezonowych odpadów organicznych. Jak? Normalnie przy pomocy żywego ognia. Od pierwszego dnia tego miesiąca nie obowiązuje zakaz palenia ognisk na naszych ogrodach. Nic nie wiemy, wspólnie z moją NŻ, czy na terenie naszej gminy nie jest prowadzone selektywne zbieranie lub odbieranie odpadów ulegających biodegradacji. Continue Reading…

Paź
0

Mizuumi’s soup… Bo niektóre słowa warte są tysiąca obrazów…

Mizuumi’s soup… Bo niektóre słowa warte są tysiąca obrazów…

Jest takie arabskie przysłowie „ Umieć nazwać swe własne pragnienia – to najszlachetniejsze z bogactw”. Przypominam o tym nie bez przyczyny. Wczoraj miałem dwa razy okazję do sprawdzenia tego w praktyce. Po raz pierwszy w południe na terenie naszej „perełki” UNESCO. Po niemal trzech latach organizacji, nareszcie doszło do spotkania ludzi, którzy nie siedzą z założonymi rękami i znani są ze swoich przedsięwzięć, nie tylko w mieście, ale i w świecie. Przysłuchiwałem się tej rozmowie i w pewnej chwili usłyszałem ciekawe stwierdzenie. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 3