Archive for Kwiecień, 2013

Kwi
0

Orzeł, zawsze może

Orzeł, zawsze może

Wbrew mżawce i wszystkim malkontentom, bardzo rozbawiła mnie najnowsza akcja Polskiego Radia i jeszcze paru instytucji „Orzeł może”. Pewnie, dlatego, że propaguje ona radosny patriotyzm. Zupełnie inny od tego, który dzieli rodaków i powoduje same niesnaski. Nie ma w niej i „prawdy smoleńskiej”, i dramatów, i wrogów, a przede wszystkim walki z wszystkimi i o wszystko. Jest natomiast kiczowaty orzeł czekoladowy i uśmiech z piosenki emitowanej w radiowej Trojce. Continue Reading…

Kwi
0

Praca lubi głupich?

Praca lubi głupich?

Już trwa. Coś, co wielu sarkastycznie nazywa „Najdłuższym Weekendem Nowoczesnej Europy”. Pamiętam czasy, gdy zamierzchła władza wprowadzała tzw. wolne soboty. Cóż to była za radość. A przecież dzisiejszy „NWNE”, w porównaniu z jedną wolną sobotą to jakieś szaleństwo. A podobno całkiem spora część ludzi na Ziemi nie wie, czym jest praca. Continue Reading…

Kwi
0

Jak zostałem narkomanem

Jak zostałem narkomanem

Podobno im więcej siwych włosów na głowie, tym częściej oglądamy się do tyłu. Staram się robić to jak najrzadziej, ale czasami nie można inaczej. Koniec kwietnia kojarzy mi się z dwoma, a może trzema ważkimi wydarzeniami. Pierwsze i najważniejsze to przeprowadzka do nowego, własnego mieszkania. I drugie, równoczesne doświadczenie czarnobylskie. Oba w tym samym, 1986 roku. Continue Reading…

Kwi
1

Jedzie pociąg z daleka

Jedzie pociąg z daleka

Podróż z Wrocławia do Świdnicy staje się coraz częściej odkrywaniem nowego. Po okresie stabilności i luksusu, jaki bez wątpienia zafundował nam prywatny przewoźnik z firmy zaczynającej się na „G”, zaczynamy wkraczać w czas niespodzianek. I to nie zawsze miłych. Jedna z tych, którą zaliczyłem osobiście, to zmiana końcowego przystanku. Pisałem już o tym. Ostatnio byłem świadkiem kolejnej. Continue Reading…

Kwi
0

Szok poranny

Szok poranny

Nie przepadam za tym określeniem. Podobnie jak za słowem masakra, dramat. Używane przy byle okazji tracą nie tylko na wartości, ale i po prostu „psieją”. A przecież mają określać stan wyjątkowy, coś nadzwyczajnego. Dopadł mnie taki szok podczas porannej prasówki. Przyznam, bez bicia, że nadal mnie trzyma i chyba szybko nie puści. Historia dotyczy pewnej znanej bydgoskiej blogerki, która przez pięć lat prowadziła zapiski zmagającej się z rakiem Majki. Przez pięć lat rodzina, znajomi i zupełni obcy ludzie byli świadkiem leczenia, dramatu typowego dla tej choroby. Continue Reading…

Kwi
2

Wiosenne grzmoty z kibla

Wiosenne grzmoty z kibla

Moja NŻ stwierdziła kategorycznie, że za ładna dzisiaj pogoda, by zajmować się takimi pierdołami. I chyba ma racja. Bo jak inaczej można odczytać list grupy świdnickich „wybrańców” do prezydenta Wojciecha, w którym skarżą się na jednego z jego zastępców. Jest coś w nim o brzydkich słowach, (choć to cytowane nigdy nie było wulgaryzmem, a jedynie miarą stosowaną w górnictwie)), złych spojrzeniach, tym, że pan Waldek nie dzieli się z nimi śniadaniem i temu podobnymi dziwolągami. Ktoś się oburzył. Ktoś inny nadął i sprokurowali dzieło na miarę swojej inteligencji. Continue Reading…

Kwi
2

Lubię to!

Lubię to!

Igor Janke, ostatnio publicysta „Rzeczpospolitej”, w przeszłości m.in. redaktor naczelny PAP, poinformował dwa dni temu na swoim blogu, że odchodzi z dziennikarstwa – „Po 20 latach ostatecznie odchodzę z dziennikarstwa. Postanowiłem wykorzystać zdobyty do tej pory kapitał i doświadczenia do pracy publicznej i działalności biznesowej. Dziennikarstwo przestaje pełnić rolę, do której zostało powołane. Misja, która w mojej pracy była zawsze ważna, jest na coraz dalszym miejscu w niemal wszystkich redakcjach. Coraz dalej dziennikarstwu do mojego ideału – anglosaskiego modelu zdystansowanego, rzetelnego, bezstronnego przyglądania się działaniom władzy i tłumaczeniu tego, co dzieje się na świecie”. Continue Reading…

Kwi
0

Ciasteczkowe pitu, pitu

Ciasteczkowe pitu, pitu

Świat się chyba zapętla? Niemal na każdym kroku zostajemy poddawani przeróżnym zabiegom, które nie wnoszą niczego nowego w naszą przestrzeń, a są jak się to mówi, popularnie najzwyklejszą „ściemą” lub „kitem”. Tym razem „kitem” stały się cookies. Pojawiło się „to to” przy okazji wejścia na jedną ze stron. I wcale nie była to jedna z tych zakazanych, poniżej 18 roku życia. Ot, chyba jakiś lokalny informacyjny portal kazał coś mi przycisnąć i przyjąć do wiadomości, że wiem i akceptuję. Continue Reading…

Kwi
4

Jaja, które leczą

Jaja, które leczą

Możemy być dumni, my Świdniczanie, ze swojego wkładu na naukę. I to taką na światowym poziomie. Nie, kto inny, jak jeden z byłych uczniów „Drugiego”, a dzisiaj profesor Uniwersytetu Medycznego Andrzej Szuba prowadzi badania preparatem „Ovocura”, będącym wyciągiem z jaj kurzych. Wstępne badania wykazały, że ma on rewelacyjny wpływ w leczeniu nadciśnienia, choroby Alzheimera, depresji, chorób krążenia, a nawet niektórych chorób nowotworowych. Continue Reading…

Kwi
0

Precz z komuną!

Precz z komuną!

Chyba z lekką nostalgią wspominam minione czasy. Choć nie byłem emocjonalnie związany z nimi, a moje kombatanctwo to raczej epizodzik (dwa razy odwiedziłem kolegów z „internatu” w Nysie i przeszedłem jedną rewizję w mieszkaniu moich byłych teściów) są minione „wrzody”, które wyjątkowo mnie irytują. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 2