Archive for Sierpień, 2013

Sie
6

Boski długopis pana Lecha!

Boski długopis pana Lecha!

Dzisiaj mija rocznica podpisania historycznego porozumienia władzy ze społeczeństwem. To już 33 lata. Kawałek czasu, ale w historii narodu to moment. Jakże ważny. Kto pamięta ten czas, pewnie będzie wiedział. Wówczas wracałem, jak co roku, ze swojego jeziorowego leniuchowania w Puszczy Noteckiej. Pamiętam świetlicę dworcową z Krzyżu i oglądaną, w czasie oczekiwania na pociąg do Poznania, telewizję. Chyba nie bardzo zdawałem sobie sprawę, czego jestem świadkiem. Jak zwykle wszystko widzi się inaczej z pewnego dystansu czasowego? Continue Reading…

Sie
4

Za drogi i wiadukt – wnioskuje o referendum!

Za drogi i wiadukt – wnioskuje o referendum!

Skoro można było w stolicy, za styl rządzenia Pani Hanny. Skoro można było, gdzie indziej za też poważne wpadki i bajzel. To, dlaczego u nas nie można wychłostać kilem naszej miejscowej władzy i postraszyć referendum? Choćby za to, co wyprawia na lokalnych drogach, a ostatnio z wiaduktem przy wjeździe na Polną Drogę. Pod hasłem „Lokalne drogi” kryje się wg mojego informatora słynna obwodnica Słotwiny. Continue Reading…

Sie
4

O „tytanach” fb codzienności

O „tytanach” fb codzienności

Do tej pory wydawało mi się, że przestrzeń FB jest po by budować codzienną rzeczywistość z ludźmi bliskimi. Wymieniać poglądy, ploty i takie tam inne rewelacje. Od pewnego czasu utwierdzam się w przekonaniu, że to przestrzeń, po której hula wicher niedowartościowania i ewidentnej izolacji umysłowej. Po kilu latach facebookowej hibernacji ożywiłem swój profil. I codziennie, za pośrednictwem Kuzyna Posła, aparatczyka Partii Miłości, niejakiego Roberta jestem budzony górnolotnym cytatem z księgi mędrców, których w każdej wyszukiwarce tony. Continue Reading…

Sie
4

Panie Prezydencie, jak żyć, gdy śmierdzi?

Panie Prezydencie, jak żyć, gdy śmierdzi?

Nie widziałem i nie czułem. Przyznaję na wstępie. Opieram się na tym, co czytałem i oglądałem w lokalnych portalach. A obraz wcale nie jest zabawny. Sterty śmieci, niczym na początku działania wysypiska w Sulisławicach. To wszystko nieopodal sypialni miasta, Zarzecza. Ktoś, kto zezwolił na to, pozbawiony jest nie tylko wyobraźnie, ale i poczucia przyzwoitości. Continue Reading…

Sie
4

Kibole, jak skup butelek

Kibole, jak skup butelek

Choć dla ogórków ten rok nie należy do udanych, nie ma to żadnego wpływu, na jakość tzw. sezonu ogórkowego w świecie informacji. Tam króluję bzdety, bzdury ( nie znad Bzury) i wszelki badziew, którym próbują nas karmić. Było tak, i pewnie będzie, po wiek wieków medialnych rządów. Np. ostatnio przeczytałem, że facet, który zatrzymał Anglię nie wejdzie po meczu do sauny z gejem. Dobrze, że nie ma takich problemów z wejściem tam z gojem. Continue Reading…

Sie
2

Na progu siódmego krzyżyka

Na progu siódmego krzyżyka

Wchodzę dzisiaj w swoją siódmą dziesiątkę porannego wstawania i kładzenia się, po dobrze spędzonym dniu. To już kawałek, nie tylko życiorysu, ale i trochę pełniejsza perspektywa oglądu świata. Czasami wydaje mi się, że już nic mnie nie może zdziwić. A tu masz babo placek! I nie jest to wcale początek, jakiejś kolejnej historii, których codziennie pełno. Ot tak naszła mnie taka refleksja. Continue Reading…

Sie
2

Prawo, niekoniecznie jazdy

Prawo, niekoniecznie jazdy

Czasami zastanawiam się nad sensem tworzenie niektórych informacji. Bo, np. czytam, że będziemy niedługo cieszyć się z tego, że w Świdnicy można będzie zdawać egzamin na prawo jazdy. Może ktoś się będzie cieszył, ale nie ja. Mam pejoratywny stosunek do prowadzenia samochodu, a jedynym pojazdem, z którego korzystam, jako tzw. użytkownik jest rower. Owszem kiedyś przymierzałem się do bycia posiadaczem, ale po pierwszej próbie na „żywej ulicy” – skrewiłem. Continue Reading…

Sie
0

Czym ogórek za młodu nasiąknie, tym na starość gorzki

Czym ogórek za młodu nasiąknie, tym na starość gorzki

Coroczne lipcowe powodzie na szczęście ominęły nas szerokim łukiem. Za to codziennie doświadczamy upału, na skalę trudną do zaakceptowania przez środkowo-europejskie organizmy. Jak mawiał dawniej ludzie – „Jak nie urok, to … przemarsz wojsk sowieckich”. Dla niektórych słońce w nadmiarze to tzw. betka. Mnie czasami męczy, ale tak naprawdę jest zabójcze dla moich ukochanych ogórków. Jako, że sezon kiszenia i przetworów w pełni, robi się z gorzkimi przystawkami do „pięćdziesiątki”, czy „sety” problem. Continue Reading…

Sie
4

Gienek nie lubi „Ruskich”?

Gienek nie lubi „Ruskich”?

Ilekroć bywam w tzw. mieście i spotykam się ze swoim synem, to zazwyczaj sprawdzamy ofertę lokalnej gastronomi. Nie jesteśmy kulinarnie rozkapryszeni, ale miejsca wybieramy świadomie. Wiedząc z wcześniejszej bytności, że tam można zjeść smacznie i w przyjemnej atmosferze. Tak było i w ostatni piątek. Upał dawał się solidnie we znaki, dlatego ograniczyliśmy rejon „penetracji” restauracyjnej do Rynku i okolic. Trafiliśmy, bez specjalnego przekonania, do reaktywowanego lokalu, po dawnym „Paszteciku”. I jakie było nasze zdziwienie (zdecydowanie miłe), że był to celny strzał. Continue Reading…

Sie
2

Rajcy „Omnipotentni”, czyli „Tylko ja wiem wszystko!!!!!”

Rajcy „Omnipotentni”, czyli  „Tylko ja wiem wszystko!!!!!”

Powiedział kiedyś najbardziej znany czechosłowacki lekarz, dr Sztrosmayer, w niemniej znanym serialu „Szpital na peryferiach” – „… gdyby głupota mogła fruwać, to niejeden głupek wzleciałby niczym gołębica”. Przypomniał mi się ten cytat, gdy przez przypadek słuchałem opowieści o Pierwszym Zjeździe Integracyjnym Świdniczan (a może kolejność w nazwie jest odwrotna?). Jedynym z jego punktów było mierzenie wieży Katedry i konkurs na to, kto poda właściwy wynik. Nagrodą miał być lot balonem. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 2