Archive for Styczeń, 2014

Sty
0

Pani Władzia – cicha bohaterka!

Pani Władzia – cicha bohaterka!

Od poniedziałku zastanawiałem się nad tym, jak uhonorować ten wyjątkowy dzień. Właśnie poniedziałek 27 stycznia. Może w natłoku wieści z Majdanu, krajowych przepychanek nad tym, czy postawić pana Antoniego przed komisję, czy nie – zapomnieliśmy o Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu. To ten dzień, kiedy wyzwolono obóz w Oświęcimiu. Zastanawiałem się poważnie. Bo mimo tego, że nie mam żadnych związków rodzinnych z Narodem Wybranym wciąż uważam, że tragedia Holocaustu to największa hańba współczesnej Europy. Continue Reading…

Sty
2

Nasz Powiat? Czyżby?!!!

Nasz Powiat? Czyżby?!!!

Od jakiegoś czasu nie mogę uwolnić się do wrażenia, że tzw. „miejscowa scena polityczno -samorządowa” to targ próżności pełen samozadowolenia, pychy, przekonania o swojej wyjątkowości, a momentami najzwyklejszej arogancjo. Można by jeszcze mnożyć te grzechy, tylko, po co? Jak można było się przekonać, niektórzy z dotkniętych owymi przypadłościami wyznają zasadę, że „gdy plują im w twarz, mówię, że to deszcz pada”. Tak to się narobiło. O najzwyklejszym honorze dawno zapomniano, a słowo „pokora” wykreślono na trwałe ze słownictwa. Ktoś powie – Przesadzasz! Czyżby? Continue Reading…

Sty
2

Czy Niewierny Tomasz urodził się w Świdnicy?

Czy Niewierny Tomasz urodził się w Świdnicy?

Od pewnego czasu zastanawiam się nad fenomenem zajmowania się „pierdołami”, gdy istnieją sprawy ważne, a czasami nawet ważniejsze. Oczywiście od owych bzdur. Jeszcze nie „opadał kurz bitewny” nad wykazem niechętnych Kongresowi Regionów, a już mamy kolejny hit. Murdzek Wojciech likwiduje lodowisko. Poszło w eter. Mało tego na owym tworze braci wyznawców Mojżesza podobno znów spontanicznie ktoś uruchomił akcję zbierania podpisów „przeciw”. Jak na jedno miasto i jedną, od lat tę sama władzę, sporo tych odruchów spontaniczności. Właściwie powinien być dumny, że moim ziomkowie wyciągają lekcję z aktywności obywatelskiej i zaczynają przyglądać się temu, co dzieje się w mieście. Powinienem, a nie jestem. Continue Reading…

Sty
0

Jak nalewka, to tylko z derenia!

Jak nalewka, to tylko z derenia!

Solidnie znudzony obserwacją akcji anty kongresowej, pikietą przeciwko podobno wyimaginowanej likwidacji lodowiska im. Adama M. (i nie jest to Wieszcz z Litwy), tudzież innymi lokalnymi atrakcjami rozsiadałem się przed monitorem napawając się kolejnym pomysłem znad Bystrzycy. Myślę, o „Dereniu Świdwy”. Granitowej nagrodzie wręczanej na balu miejscowych mediów. Komu? Wiadomo. Tym, którym zawsze się coś wręcza, bo oni po prostu nie mogą bez tego żyć. Od początku zaintrygował mnie ten dereń. Zacząłem grzebać we wszechwiedzącym necie i już wiem, że nie jest to coś wyjątkowego. Ot roślinka występująca prawie wszędzie, poza Afryką, Antarktydą i Supraślem. Continue Reading…

Sty
0

Już nie pomarańczowa…

Już nie pomarańczowa…

Mimo, że rozpoczął się weekend i słońce w pełni, jakoś nie odczuwam przepełniającej mnie radości. No, bo, z czego się cieszyć, gdy za miedzą ludzie krwią płacą za to, że chcą być wolni i w miarę dumnie nosić głowę. Nie będzie walenia w patetyczne nuty, bo rewolucja ukraińska to dla mnie przede wszystkim ból, niemoc i tęsknota ludzi z trzeciego, czwartego, a nawet szóstego szeregu. Nie z barykad, ale tych zagubionych, którzy chcieliby a boją się. Jest ich sporo i ich dramat nie przebija z medialnych czołówek. Continue Reading…

Sty
0

Balcerowicz z Kongresem muszą odejść!

Balcerowicz z Kongresem muszą odejść!

Bez zdziwienie czytam właśnie informację o „spontanicznej akcji” świdnickiego koła PiS, która ma niezwykle zbożny cel – zaprzestanie finansowania z kasy miejskiej Kongresu Regionów. Właściwie moja reakcja nie mogła być inna, bo zdziwienie i czasami oburzenie zarezerwowałem dla znacznie bardziej przemyślanych pomysłów. Ten cuchnie takim szczytem populizmu, że można go jedynie porównać do słynnego zawołania pewnego nieżyjącego już wodza „Balcerowicz musi odejść!”. „Wynalazki” autora „spontanicznej akcji”, czyli faceta z pretensjonalną grzywką pobierającego, co miesiąc dwutysięczną, nieopodatkowaną dietę miejskiego radnego może i mają jakiś sens. Tylko, jaki? Continue Reading…

Sty
3

Nabici w Perłę

Nabici w Perłę

Kupowanie glejtu na bycie kimś niekoniecznie prawdziwym ma różne odcienie. Jednym z nich jest moda na wszelkiej maści certyfikaty, dyplomy ISO etc. Od kilku lat przyglądam się temu zjawisku i wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że biznes papierowego potwierdzenia rzetelności ma jeszcze amatorów. Ci, którzy wykorzystują naiwność firm, samorządów i innych głodnych niezbyt wyrafinowanego pijaru imają się coraz bardziej chwytliwych sposobów. Kilka lat temu pisałem o świebodzickim magistracie, który bardzo chciał uchodzić na gminą fair play. Continue Reading…

Sty
0

A gdybym był dziadkiem?

A gdybym był dziadkiem?

Wyrosłem już ze skarżenia się na cokolwiek. Ale, zanim z tego typowego polskiego „jojczenia” wyrosłem, to nie byłem jego miłośnikiem. Bo cóż zmieni w naszej rzeczywistości narzekanie? Nic! Dlatego ani dzisiaj, ani jutro też nie będę „walił głową w mur”, że nie mam swojego święta. W zasadzie dziadkiem mógłbym już być. No, ale nie jestem. I po tym mógłbym postawić kropkę. Nie chcę, bo byłoby to nie w porządku w tzw. stosunku do moich babć i dziadków. Continue Reading…

Sty
1

Urzędnicy, nie gęsi i swojego poloneza mają

Urzędnicy, nie gęsi i swojego poloneza mają

Ostatnio niewiele rzeczy może mnie rozbawić. I to nie, dlatego, że staję się stetryczałym ponurakiem. Pewnie mam już za sobą czas śmiania się z byle czego. Wczoraj ujrzałem na świdnickich portalach coś po czym uśmiechnąłem się, ale z politowaniem. Otóż po czasie łamania się opłatem, kolędowania i noworocznych spotkań z Narodem nadszedł czas „gęsiego”. Nie wiecie, co zacz? To stara nazwa poloneza, którego zwano także tańcem polskim, pieszym, chmielowym, powolnym i gęsim. Continue Reading…

Sty
0

Czy dwanaście procent frekwencji to szczyt marzeń aktywności?

Czy dwanaście procent frekwencji to szczyt marzeń aktywności?

Obserwując przez ostatnie dni zamieszanie wokół budżetu obywatelskiego nie mogłem oprzeć się refleksji, że nasza aktywność obywatelska na poziomie lokalnym przypomina wczorajszy powiew zimy. Niby jesteśmy z centrum kalendarzowej, a jednak próżno jest szukać materialnych dowodów na istnienie zimy. Podniecanie się dwunastoprocentową frekwencją jest dość zabawne, szczególnie w kontekście przerw spowodowanych brakiem kart do głosowania. I to już nie było zabawne. To można nazwać szokującym dramatem urzędniczym. Jak można było dopuścić do tego, że przy pierwszej od lat próbie (poza wyborami) uruchomienia aktywności mieszkańców zwyciężyła niekompetencja i chaos organizacyjny? Czy tylko winny jakiś pozbawiony wyobraźni urzędnik, który nie przypuszczał, że „ludzie zechcą przyjść”? Już mi się nie chce nawet szukać pozbawionych emocji na to określeń. Kiedyś kwitowano to dwoma słowami – urzędnicza arogancja! To tyle w tej materii. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 2