Archive for Luty, 2014

Lut
1

Nie we Frankfurcie – a w Ułan Bator

Nie we Frankfurcie – a w Ułan Bator

Wiele potrafię znieść. Szczególnie, gdy tlą się we mnie jakieś ogniki sympatii. Bez względu na to, kim jest i czym się zajmuje ów obiekt narażony na „znoszenie”. Ale wczorajsze „przedstawienie” z bohaterem „Rausafery” w roli głównej, w zestawieniu z innymi źródłami opisującymi to samo zdarzenie, przypominało mi stary dowcip o Radiu Erewań. Młodsi pewnie nie pamiętają tej słynnej rozgłośni, które za PRL-u szalała w kabaretowym eterze. Otóż wg reportera tegoż radia rzecz się miała, z całą pewnością, nie we Frankfurcie, a w Ułan Bator. Continue Reading…

Lut
0

O jedno „raus” za daleko…

O jedno „raus” za daleko…

Dzisiaj miałem pisać tłustym drukiem, jako że mamy Tłusty Czwartek. I wszystko poszłoby jak z płatka, gdyby nie jedno „raus”. Wygląda na to, że może być ono gwoździem do politycznej trumny pupila Pana Donka. Główny rozgrywający naszego miłego landu nie popisał się na pewnym sąsiedzkim lotnisku. Continue Reading…

Lut
6

Odbiór…. jego mać!

Odbiór…. jego mać!

Do rozgrzebanych dróg mamy chyba jakiś sentyment, graniczący z uwielbieniem. Nie będę wracał do słynnej „Linii Zygmunta”, czyli sztandarowej inwestycji Małego Rycerza z Kalna. W końcu wstęgę przecięto i asfalt poświęcono (ciekawe jak jest stawka z jeden metr poświęconego dywanika bitumicznego?). Ba, nawet ostatnio owa Linia nie jest zbyt częstym gościem w lokalnej kronice wypadków i oby tak dalej. O innym rozgrzebanym drogowym koszmarze okalającym Słotwinę nie chce mi się już pisać. Jak zwykle nikt nie jest temu winien, że nic objazdem vel obwodnicą nie jeździ. Sorry jest jeden winny. Continue Reading…

Lut
2

Zrób se „młodego wilka”

Zrób se „młodego wilka”

Majsterkowicz ze mnie żaden. Przyznaję to bez żenady. Choć czasami zdarzają się mi „hity” techniczne, o których w domu krążą legendy. Pewnie, dlatego ze sporym sentymentem kibicowałem majorowi LWP Słodowemu Adamowi. Temu, którzy uczył mnie „za dzieciaka” jak wyprodukować karmnik dla ptaków, kołowrotek z drewnianej szpulki, (kto takie jeszcze pamięta) na nici służący nie wiadomo, czemu. Wszyscy zapewne potrafili „Zrobić to sami”, po za oczywiście mną. Później, idąc śladem szlaku majsterkowiczów obśmiewałem się z pomysłu mojego zacnego kuzyna, niejakiego Mariusza Urbanka, który z Tomaszem Brodą „Robili sobie Wrocław”. Continue Reading…

Lut
5

Poszukiwany: „człowiek utopia”

Poszukiwany: „człowiek utopia”

Choć do jesiennych zmagań wyborczych jeszcze trochę czasu, to już daje się zauważyć pierwsze ruchy pijarowskie. Szczególnie wśród tych, którzy chcieliby i czują się „namaszczeni”. I to nie tylko przez swoje dobre samopoczucie i mocna kiełkujące w nich poczucie misji, ale i podbijające ich dobre samopoczucie otoczenie. No, bo jak nie uwierzyć, że jest się stworzonym do roli rezydenta w największym magistrackim gabinecie, gdy zewsząd płyną sygnały – „Tak, jesteś Najlepszy, Jedyny i tylko Ty się do tego nadajesz!” Oczywiście dotyczy to także kandydatów z tzw. parytetu. Continue Reading…

Lut
0

Koty nasze kochane!

Koty nasze kochane!

O tym dniu nie może zapomnieć żaden prawdziwy kociarz. To dzisiaj, 17 lutego swoje święto mają nasze ukochane koty. I te „paniska” rasowe, jak mój pierwszy pers Leon. Jak i europejskie, dachowce jak obecne w naszym życiu Lula i Rysiek. Każdy kot jest inny, każdy jest indywidualistą. Jedno jednak mają wspólne. Niezależność i totalny „tumiwisizm”. Continue Reading…

Lut
0

Świdnica – Bruksela – Świdnica

Świdnica – Bruksela – Świdnica

Jeśli Czytelniku sądzisz, że to nowa trasa kolei marszałkowskich, której szynobus będzie w tym roku odjeżdżał z naszego przesiadko – dromu możesz się zawieść. Taki kierunek swojej oszołamiającej kariery wykreśliła wg potwierdzonych wiadomości miejscowa gwiazda koalicji rządzącej. To miło, bo bardzo cenię ambitnych ludzi. A płeć piękna wiedząca, czego chce i jak ma tam dojść, to już szczyt moich marzeń. Podobno wyartykułowane (te marzenia) to połowa sukcesu. Continue Reading…

Lut
0

Zamienił stryjek siekierkę na kijek!

Zamienił stryjek siekierkę na kijek!

Zanim ktokolwiek odważy się na złożenie donosu do prokuratury na Małego Rycerze z Kalna, że działa na szkodę powiatu i ma w swojej rycerskiej d…e powierzony mu majątek – pragnę poinformować, iż nie celebruję Walentynek. Obce, to mojemu poczuciu przyzwoitości i patriotyzmu święto. I to tylko tyle. Wracając to wspomnianego donosu, to sprawa jest mocno bulwersująca. Continue Reading…

Lut
0

Obrzydzanie cynaderką ….

Obrzydzanie cynaderką ….

Na bezkresnym oceanie, oblewającej nas językowej marności ( zresztą nie tylko językowej) uwielbiamy, ze wspominaną często moją NŻ, bawić się przypominaniem dziwacznych i rzadko używanych słów. Kilka dni temu był boski „prodiż”. A dzisiaj przyszedł czas, na wyłowienie z rzeki językowych wspomnień, równie niebiańskich „cynaderek”. Któż to dzisiaj pamięta? Nie tylko „z czym to się je”, ale i jak smakują? Chyba tylko ci, którym „za dzieciak” dane było czcić pamięć I najazdu Mongołów na Polskę i puszczenie z dymem miasta księdza Matusza w 1241 roku. To oczywiście żart. Continue Reading…

Lut
0

Najciemniej pod latarnią

Najciemniej pod latarnią

Dożyliśmy czasów, w których fb profil „Nie wszystko złoto, co się świeci, nie każdy chłop z widłami to Posejdon” powinien pękać w szwach od ciekawskich. Tak by można było nadal cenić normalność, umiar i dyskrecję. Niestety to tylko pobożne życzenie. Wciąż zwycięża zasada – Byle, kto; byle, w czym i byle, jak – ale byle świecił w blasku fleszy. Czy nawet latarek harcerskich, nie ujmując w niczym braci w zielonych mundurkach. Od Sycowa po Suraż ludziska pchają się przed mikrofony, kamery, telefony komórkowe etc. I wyplatają przeróżne głupoty, jakie przyniesie im ślina na język. Niczym mój znajomy „koszykarz” z Kaszczora swoje wiklinowe cudeńka. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 2