Dzisiejszy odcinek dedykuję tym (może nie jest ich zbyt wielu), którzy psioczą na nasze miasto, nudę w nim, brak powiewu tzw. szerokiego świata etc. I przy byle okazji (szczególnie w netowych komentarzach) deklarują ucieczkę z niego. Gdzie pieprz rośnie. Nie będę ich przekonywać, że się mylą. Opowiem za to o dzisiejszej sobocie spędzonej na świdnickim Rynku. W towarzystwie nieświdniczan, ale bez reszty oczarowanych miastem. Continue Reading…