Archive for Czerwiec, 2014

Cze
0

Dobre uczynki fejsikowe

Dobre uczynki fejsikowe

Zdarzają się czasami rzeczy miłe, dzięki, którym tzw. wiara w człowieka nie zanika we mnie do cna. I nie ma to, na szczęście, nic wspólnego z wczorajszym wieczorem sejmowym. Przed godziną, podczas bytności na FB zaprosił mnie do swojego grona ktoś zupełnie nieznany. Bywa tak często, ale z góry odrzucam takie gesty. I tym razem miałem to zrobić, ale z ciekawości kliknąłem „potwierdzam”. Dlaczego? Continue Reading…

Cze
0

Żal – coś tam – ściska!

Żal – coś tam – ściska!

Zawsze ceniłem ludzi, którzy potrafili bez zbytniego hamletyzowania opuścić scenę. W zasadzie każdą. Świadczyło to o ich klasie i bezdyskusyjnej wielkości. Ze smutkiem konstatuję, że dzisiaj to taka rzadkość, jak biały tygrys bengalski czy różowy słoń. Przeważają żałosne jęki, skomlenia i wymachiwanie tępą kosą. Byle tylko pokazać, że – Jestem i słuchajcie mnie! Dopadła mnie taka refleksja podczas przypadkowej lektury tzw. „Listu ze Świdnicy”. Autor, jak popisuje się na końcu – to „Prezydent Świdnicy 1994- 1995r.i Wojewoda wałbrzyski 1998r., czyli Bolesław M. Dobrze, że znalazłem ten podpis, bo inaczej bym nie pomyślał, że na profilu tegoż Obywatela, swoje epistolograficzne dokonania prezentuje niejaki radny Robert. Chluba tutejszej partii prezesa Jarka. Continue Reading…

Cze
1

Guślarze wyszli na łowy

Guślarze wyszli na łowy

Przez te wyczyny „spółdzielni kelnerskiej” i niejakiego Latkowskiego, który nie oddał „aparatczykom” z ABW nawet jednego kilobajta ze swojego laptopika zapomniałem o równie wiekopomnych „ruchach” miejscowej Lewkonii, (czyli tutejszego LSD-i ). A tu aż łza się w oku kręci, gdy dane mi jest oglądać „odkurzonego” genseka, rodem z Wierzbnej, co to na miejscu, w mateczniki WS „błogosławi” kandydatkę z charyzmą i wszystkim, co tylko każdy pragnie mieć. Continue Reading…

Cze
2

Tata, też jest tylko jeden!

Tata, też jest tylko jeden!

Rok temu, przy okazji tego samego święta wspominałem o starym jak świat kawale. Oczywiście, w którym „matka jest tylko jedna”. Dzisiaj jeden, i tylko jeden jest – tata. Zdecydowanie. O tym, jak trudnie jest nim być przekonuję się od prawie trzydziestu lat. Continue Reading…

Cze
6

Śmierdzące wykroczenia

Śmierdzące wykroczenia

Jeśli prawdą jest, iż „koszula bliższa ciału”, to dla mnie, w tym tygodniu, zdecydowanie bardziej bulwersująca od sprawy „krokietów z mikrofonem” (specjalność „Sowa & Przyjaciele”) jest niezwykłe „olanie” wysypiska śmieci przy osiedlu Zarzecza. Tym razem do chóru „niewiele mogących” urzędników przyłączyła się miejscowa prokuratura. Już tytuł w jednym z lokalnych portali może wyprowadzić z równowagi – „Z dużej chmury mały deszcz”. Continue Reading…

Cze
0

Jesteśmy infantylni

Jesteśmy infantylni

Czytałem wczoraj mądry wywiad z Krystyną Jandą. Z aktorką rozmawiał Kasper Bajon. Polecam wszystkim, którzy jeszcze do niego nie dotarli. Jest na portalu wywiad gazeta.pl. Znalazłem w nim kilka stwierdzeń, które zrobiły na mnie wrażenie. Zatrzymam się przy dwóch. Pierwsze dotyczy zachwytów, jakich doznajemy od czasu do czasu w zetknięciu ze sztuką. Nie tą tzw. popularną, bo ona, zdaniem Jandy, „zmieniła się obecnie w coś, co nazywam telewizją włoską, w której są same zabawy, quizy, puste radości”. Continue Reading…

Cze
0

Podcinanie zydla prezesa

Podcinanie zydla prezesa

Mam w swoim życiorysie różne dziwne epizody. Jeden z nich związany jest z tzw. ruchem spółdzielczym (zawsze bawi mnie hasło – ruch). Otóż za czasów schyłkowego Gierka, jakiś czas po historycznych „ścieżkach zdrowia” z Radomia, zostałem szefem rady nadzorczej pewnej spółdzielni pracy. Od podszewki poznałem wówczas mechanizmy rządzące tą sferą gospodarki. Wiem, czym był w niej zarząd, prezes, rada nadzorcza, walne zgromadzenie i jakie miał prawa członek owej spółdzielni. Wszystko to wynikało z prawa spółdzielczego. Mimo, że działały one dość sprawnie chyba żadna z nich nie przetrwała czasu transformacji. Padały, jak muchy pod uderzeniem zwiniętej gazety. Ostała się w mieście tylko jedyna spółdzielnia – mieszkaniowa. Continue Reading…

Cze
0

Gdy piłka w grze…

Gdy piłka w grze…

Czasami zarzekam rzeczywistość. I to nie, dlatego, że na starość zaczynam robić za hipokrytę. Nie! Po prostu dopada mnie miłość do piękna. A że jak mawiał bokser Średnicki Henryk – „piękno, to kobitki”, to i ja z zachwytem oglądam od kilku dni wspaniałe widowiska piłkarskie z Brazylii. Oczywiście myślę o rozpoczętych moment temu mistrzostwach świata w piłce nożnej. Continue Reading…

Cze
4

Wymienię dowód osobisty na prawdy złotoustego Amerykanina

Wymienię dowód osobisty na prawdy złotoustego Amerykanina

Czy wiecie, że Wasz tetryk władający dość sprawnie jedynie rosyjskim (dzięki mojej ukochanej prof. Marii Leśniak) został pozbawiony seansu z udziałem angielskojęzycznego Zbawcy NY? Tak! Tak! Tylko, dlatego, że nie jeżdżę samochodem i nie posiadam prawa jazdy, a dowód pokazuję jedynie organom do tego uprawnionym. Moja legitymacja Polskiego Związku Wędkarskiego nie była dobra dla służb wydających słuchawki-tłumaczki. Żądali ode mnie tylko dowodu osobistego lub prawka. Szlag mnie po prostu trafił. Nie dałem i siedziałem, jak głupek na tureckim kazaniu. Continue Reading…

Cze
6

Zamienię żałosny „bojkot” na szklankę pokory

Zamienię żałosny „bojkot” na szklankę pokory

Zaczynam dzień o godzinie 4.25. Wcześnie, ale czasami tak mam. Gdy coś lub ktoś zakłóci mój spokój wewnętrzny. I nie są to nasze koty. Tym razem, a może ponownie to irytująca, ludzka miernota. Tak! Miernota może spędzić mój sen z powiek. Jeśli tylko jest toksyczna, niczym wirus grypy żołądkowej. I jeszcze jedno ogólne spostrzeżenie. Nic nie jest wieczne. Wszystko przemija w takim tempie i bez naszego udziału, że wszelka próba zatrzymania chwili na dłużej, pod jakimkolwiek pretekstem, nie ma żadnego sensu. Moja NŻ powtarza mi od czasu do czasu, że kiedy odkryła w sobie tę prawdę, zupełnie inaczej postrzega świat, barwy, dźwięki i ….. ludzi. A jest to mądra kobieta i wie, co mówi. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 2