Na temat schodzenia ze sceny istnieje sporo tzw. mądrości ludowych. I jedna przebija drugą. Oczywiście dla uważnych obserwatorów życia politycznego autorem tej o tym, jak to koniec świadczy o prawdziwym mężczyźnie, jest nasza zasłużona Baba z brodą, czyli Miller Leszek, akuszer sukcesu nowej szefowej magistratu. Jest też piosenka o schodzeniu ze sceny, ale jak zwykle nie pamiętam, czyja. Chyba Perfekcyjnych staruszków od Markowskiego. Wszyscy ją znają. Pewnie i też właściciele Galerii 44, którzy w wielkim stylu puentują swoją przygodę ze świdnickim Rynkiem pełnym tradycji. Tym, który to umierał, a może już umarł w kampanijnych przekazach przeróżnych miejskich wieszczyków. Continue Reading…