Kiedy chodzi się po świecie, dobrze ponad pół wieku, nie jeden raz było się świadkiem dziwnych wydarzeń. Pewnie, że nie pamiętam ostatniego pterodaktyla, czy zaćmienia słońca nad Egiptem faraonów. Ale stawiałem pierwsze kroki, gdy kończyła się era kultu jednostki. A byłem już kumającym, co nieco młodzianem, gdy na wielkiej sali w jeszcze bardziej okazałym budynku stolicy wierny lud partyjny krzyczał – „Wiesław! Wiesław!”. Continue Reading…