Przez ostatni czas starałem się nie zajmować tym, co wyprawia się w moim mieście. Pewnie dlatego, że było to skromne „wprawianie”. Nie „wyprawiało się” nic, co mogłoby przykuć moją uwagę. Napuszonymi oracjami starałem się nie zajmować. Przy ich mnogości bywało z tym jak z przysłowiową „Polską w ruinie”. Niestety zalatywało to nudną i … jałow©em. Jakoś dotrwałem do grudnia. Choć globalna, krajowa zawierucha „dobrej zmiany” to dopiero jest problem. Mam nadzieję, że nie doczekamy chwili, gdy na górze powstanie Główny Urząd Bezpieczeństwa Internetu. Bo wtedy zostanie nam tylko najbliższy las. Continue Reading…