Jakoś dotrwałem w całości do kolejnego Bożego Narodzenia. No i do końca roku. Zwykle przy takiej okazji można by wysilić się na jakieś podsumowanie. Może refleksję nad mijającym czasem, czy o zmieniającej się rzeczywistości? Zastanawiam się, komu jest to potrzebne? Mnie samemu? Chyba nie bardzo. Skoro nie odczuwam takiej potrzeby, a tzw. „rzeźbienie w gówn….” wcale mnie nie nakręca. Zatem pass. I tak nie wpłynie to na szaleńcze pomysły klujące się i wdrażane tam na górze. Continue Reading…