Tydzień świdnickiego „otwarcia na świat” trwa nadal. Po monarchach, prezydencie i całej „chmarze” mniej lub bardziej znacznych vipów, którzy zapragnęli pooddychać naszym rześkim powietrzem przyszedł czas na ….innych. W tych dniach „zaliczamy” zainteresowanie nieco bardziej „barwnych” postaci, bo niewątpliwie należą do nich m.in. Pan Tomasz T., z którym można lub nie można się zgadzać w kwestiach nie tylko światopoglądowych, a także Pan Poseł Antoni. Mistrz krwistej puenty i jasnowidz polityczny od pamiętnych teczek, nocnych przewrotów i ostatniej spec grupy. Człowiek barwny, zacięty w spojrzeniu – prawdziwy, „czekista”, co to własnego psa ukarze, gdy zamerda ogonem na widok kogoś z Partii Miłości. Oczywiście naszego Sherlocka Holmesa od Smoleńska zaprosiła czcigodna posłanka ze Świebodzic, bo „naród czeka na nieprzefiltrowaną informację”. Spotkanie się odbyło i pewnie wielu jest z tego radych. Mnie zainteresował pewna kwestia dotycząca kupczenia wyborczego, które to musiało się pojawić podczas tej wizyty, tak jak truskawki z bitą śmietaną w domu plantatora tego pysznego owocu. Posłanka, jak donoszą miejscowe portale, wskazywał na proceder i jej zaangażowanie w zwalczanie. Coś wspominała o pewnej miejscowości w Kotlinie Kłodzkiej. Tamtejsi wyborcy podobno informowali ją o tych niecnych praktykach. Wspominała o historii tego wyborczego kupczenia i masowości. Ale milczała o tym, że w jej własnym mateczniku, w nieodległych Świebodzicach w poprzednich wyborach samorządowych wykryty taką aferę kupowania głosów na burmistrza. Ba, nie tylko wykryto. Złapano sprawcę, a był nim pociotek burmistrza obecnego i poprzedniej kadencji niejakiego pana Bogdana, który sam poddał się karze. Jak pamięć mnie nie zawodzi cena jednego głosu na burmistrza równa był wówczas 4 złotym polskim. W porównaniu do 20 zetów za Kruczkowskiego, to prawdziwa dewaluacja i dramat. No, tak, ale Świebodzice to nie Wałbrzych. Przyznam, że ta amnezja pani poseł zupełnie mnie rozczarowała i zniesmaczyła. Co innego pan Antonii, który był jak zwykle na poziomie i odegrał show niczym Jim Carrey. Za co otrzymał od wdzięcznych słuchaczy gromkie brawa. Ciekawe, czy teraz doczekamy się wizyty kolejnych „gwiazd” z firmamentu Pana Prezesa Jarosława?

Comments

comments