Gdybym miał coś z polityka lub rozemocjonowanego członka ŚFR, to napisałbym, że dzięki mojemu wczorajszemu krytycznemu wpisowi o niejakim kandydacie Janickim na prezydenta Wrocławia – wymieniony dzisiaj już odwołał swoje kandydowanie. Tak! Rano czytam, że już „nie będzie”, bo ma jakieś „poważne plany biznesowe”. I bardzo dobrze.
Mimo tej znacznie lepszej informacji nie zmieniam swojego wczorajszego postanowienia o poważniejszym traktowaniu kandydatki radnej Stachowiak – Różeckiej. Ale by za daleko nie odbiegać od świdnickich klimatów wrócę na chwilę do wczorajszego blogowego wpisu Koleżanki „Torebkowej”, czyli Pani Nad – Redaktorki. Czytam je z zainteresowaniem, bo to kawał dobrego pisania, a przy tym wprawiającego mnie w wyśmienity nastrój. Wczoraj, przed północą było o „obesran…m” wójcie z Marcinowic. Przepraszam, jeśli coś pomieszałem. Czy wójt się zdefektował, czy ktoś na niego – już nie pomnę, bo czytałem to w środku nocy przy świetle latarki (jak za dzieciak, pod kołdrą). Znam owego wójta od sporego czasu i zwykle odbierałem Go, jako normalnego poczciwinę. Kiedy pierwszy raz widziałem Go w akcji był szefem rady gminnej i w ostrej opozycji wobec ówczesnego wójta Waldka. I mimo tej pozycji nigdy nie tworzył wokół siebie napiętej atmosfery, a wręcz przeciwnie imponował mi swoim spokojem. Od pewnego czasu widzę, że facet stał się zupełnie kimś innym. A może zawsze nim był, a wówczas grał kogoś innego? Myślę, że stał się ofiarą swoich ambicji. Połechtany przez ostatnie lata rządzenia w gminie uwierzył, że jest tym Jednym i Jedynym. To typowy objaw dotkniętych wirusem władzy. Guzik nie jest wcale odosobnionym przypadkiem. Zawdzięczamy to samym sobie. Bo nie wykorzystujemy instrumentów, które daje demokracja. Nie kontrolujemy i nie krzyczymy głośno, gdy czujemy się oszukiwani. Wreszcie, że nie wyrzucamy na tzw. „zbity pysk” tych, którzy wykorzystali naszą ufność i dorwali się do rządzenia, by później grać swoje podejrzane gierki. Czas najwyższy zrozumieć, że to od nas samych zależy, kto będzie trzymał rękę na naszych pieniądzach i je wydawał. Kto zbuduje sobie własne dwory i będzie przez cztery lata czerpał z tego zyski. Nie można wiecznie odwracać się bokiem i mówić, że to nie moja broszka. A teksty o tym, że ktoś się może zesr.. ć by inny został wójtem niech powędrują do kabaretów.
Jak mawiał Pan Janek ze skeczu – o Panu Majstrze – „ Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom… Siłą… Siłom…. Siłą….. Siłom i godnościom osobistom…. I godnościom osobistom…. To była taka scenka kabaretowa do, śmichu, bo wszyscy teraz lubią się pośmiać. Ale było i koniec. A teraz jak ktoś się zacznie śmiać, ten dostanie w ryj…. Wężykiem…. Tak jest!

Comments

comments