Znieczulony i otumaniony przez twórców „dobrej zmiany” jakoś odstawiłem w kąt to, co dzieje się w moim rodzinnym grodzie nad Bystrzycą. Co prawda nie dochodzi tam do „nocnej rewolucji” i przeciętny Świdniczanin może spać spokojnie, ale na tzw. salonach dzieje się, że ho ho. Jak donoszą mi życzliwi szykuje się całkiem spora rewolta w lokalnej Partii Miłości. Lekko „skopana” przez wyborców do tej pory nie zrobiła nic by odzyskać twarz i odpowiednie miejsce. Niby jest w tzw. koalicji i nie jest. Niby funkcjonuje w nowej formule w jednym kole miejskim, a nie trzech, jak do tej pory, ale to wszystko nadal lipa. Te same „leśne dziadki” bez jaj, jak opowiadał mi niedawno młody działacz PO, wytyczają kierunki i cele. Choć dla mnie to zdecydowana przesada, bo ani tam przewodnika z charyzmą, ani świeżego pomysłu na działanie.

Najbardziej kuriozalnym przypadkiem politycznej „paranoi” jest casus jednego z szefów lokalnego, koła, który na swoim społecznościowym profilu dyskredytuje wszystko, co z ową Partią Miłości ma stycznego. Tak jakby był po drugiej stronie frontu. Zdumiewające zjawisko, tym bardziej, że nikt z jego współtowarzyszy nie dobiera mu się do ….. tego komentowania. Może to nowa strategia? Do niej podobno ma należeć zasilenie struktur PM przez rządzącą miastem PP. Podobno już rozpuściła wici po salonach wałbrzyskich i warszawskich, że chce i dokona cudów, i pokaże nową twarz PO. Kto zna PP pewnie pamięta jej płomienny „romanse” z SLD. To nie, kto inny, jak „łuna” namaściła BMS na magistracki stolec i to jej wsparcie ze sztandarem „Bliżej ludzi” podobno przyniosło sukces. Po dwóch latach od tego aktu poczęcie coś zaczyna się sypać. PP nie lubi już czerwonego. Dzisiaj atrakcją staje się „przeczołgana” PO i jej struktury. Myślę, że gdyby „zwycięska większość” nie miała w mieście ani Minister Anny ze Świebodzic, ani byłego włodarza Wojciecha, to tam skierowałaby swoje kroki PP., Bo, jako doświadczony i ambitny gracz polityczny wie doskonale, z kim trzeba trzymać, by władać na salonach. I gdyby zdarzyło się, że wspomniana PP zacznie swoje solo na „czarodziejskim flecie”, to miejcie się na baczności dzisiejsi towarzysze Roberty, Waldki, Sławki, tudzież inni. Nowa towarzyszka Beata zrobić z wami porządek. Tak, jak niedawno „sczyściła” innych towarzyszy z miejscowej PO( Sobczak z urzędu i Jarzyna z rady nadzorczej), gdy zaczęła swoje magistrackie rządy.
A tymczasem dookoła czuć wiosnę i to jest dobra zmiana. Co do innych mam spore wątpliwości.
P.S. Fota pochodzi bodaj z portalu s24.pl i jest autorstwa Tomka Pietrzyka. Dzięki, choć nie pytałem o zgodę.

Comments

comments