Nie jest to dobry czas do spacerów. Śnieg topnieje w oka mgnieniu, temperatura już tylko sporadycznie spada poniżej zera. A za to na skwerkach, trawnikach, ścieżkach i tzw. ciągach pieszych zaczynają rządzić rozmrożone psie odchody zwane potocznie kupami. Niestety to ich czas. Na dodatek dominującym kolorem jest brak koloru i stąd pewnie ten nastrój wszechobecnej frustracji. Na szczęście od czasu do czasu wychodzi słońce i to jest optymistyczny akcent. Do tej grupy akcentów trzeba koniecznie zaliczyć też powiewy ciepłego powietrza zwiastujące nadchodzącą wiosnę. Podobno już w tym tygodniu możemy „zaliczyć” dwunastostopniowy upał. Radość rozpiera mnie na taką perspektywę. Co prawda w tzw. polityce same przygnębiające nastroje, bo i wódz PM leci z sondażami na łeb na szyję, i śliczna minister z Lublina niestety króluje w czarnym PR. Myślę, że jakoś to trzeba przetrzymać i byle do wiosny.

Comments

comments