Dzisiaj nie będzie o pączkach. Zjedliśmy swój przydział z moją NŻ i koniec. Podobnie, jak ze świdnickim liceum mundurowym. Powiatowi wczoraj przyklepali łopatą mogiłę nad tą szkołą. Tak to niestety bywa. Młyny ekonomiczno-demograficzne mielą wolno i boleśnie, ale skutecznie.

Na nic zdają się zaklęcia patriotyczno-oratorskie przeróżnych „synów pułków”, czy złotoustego radnego powiatowego z miejscowego PiS. Jeszcze do niedawna rozbawił mnie swoimi występami w mieście, by teraz brylować w powiecie. Nadal to oryginalne indywiduum. Jakoś nie przestraszył się ubiegłorocznych gróźb posłanki ze Świebodzic i nadal rośnie w lokalną siłę. Ktoś nawet niedawno zaryzykował tezę, że radny – działacz ma chrapkę na wysokie miejsce na jesiennej liście wyborczej do Sejmu. A to byłby zabawne.
Mocno to naciągany scenariusz w kontekście konsekwentnego budowania swojej pozycji przez posłankę Annę. Bez wątpienia jest ona najbardziej rozpoznawalnym parlamentarzystą z naszego regionu. Widać to było także po jej wczorajszym wystąpieniu. Jako jedyna z obecnych na sali przedstawicieli Sejmu prezentowała swoje stanowisko w sprawie.
O ile nad starostwem było wczoraj od południa burzowo i emocjonalnie, to wokół magistratu sennie i nijako. Poza tym, że Frau President została ambasadorem okładania kijanką i psychicznej młócki. Zacne to i pożądane, ale niestety o metr nie posunie to do przodu remont największego parku w mieście. Po tym jak stopniał śnieg obraz nędzy, rozpaczy i bezradności względem tego miejsca ukazał się całej okazałości. Jeśli parkowa codzienność będzie dalej rozwijać się tak „dynamicznie”, to na bank Świdnica może starać się o organizację zawodów w motocrossie. I będzie to pierwsza znacząca impreza zorganizowana przez Nową Władzę.
p.s Foto swidnica24.pl dzięki za użyczenie

Comments

comments