Choć dzisiaj Dzień Niepodległości i wypadałoby pisać tylko o Marszałku Józefie i tych, co mieli swój udział w budowaniu naszej Najjaśniejszej, to nie uciekniemy od codzienności. Bo i po co? Jest miło, jesiennie i przede wszystkim idzie „nowe”. I to jak idzie!? Konsekwentnie z wystawionymi łokciami do usuwania przeszkód. Oto jeden z takich przykładów. Bohaterowie to nowa Minister i „stara” posłanka Anna ze Świebodzic oraz sprawca jej „strachów” i nieszczęść – Mały Rycerz z Kalna vel Zygmunt W. Może się zdarzyć, że scenariusz z tytułu dzisiejszego postu będzie realny.

Teoretycznie wszystko może się zdarzyć. Treść art. 190 kk brzmi jednoznacznie „§ 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat?2”. Przestępstwo to jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego.
Jak mawiają w „pierdlu”, dwa lata, to jak za brata. Ale dla Zygmunta W. vel Małego Rycerza z Kalna byłaby to kara za sprowadzenie strachu na naszą posłankę Annę ze Świebodzic, a jednocześnie nowo ogłoszoną Minister Edukacji Narodowej. A to, jak dawniej mówiono jest podniesienie ręki na wadze. Bardzo niebezpieczny zamiar i wskazany Zygmunt już powinien mieć niespokojne sny.
A wszystko zaczęło się od majowego „gambitu” z prawem do emerytury, czy czegoś z nią związaną. Wice Zygmunt, jako nauczyciel mógłby strać swojej uprawnienia nauczycielskie, gdyby nie wykazał się czujnością proletariacką, Jednego dnia zrezygnował z funkcji wicestarosty i stał się bezrobotnym, by po kilku dniach znów wrócić na to stanowisko. Na nic zdało się granie na nutach „niedoskonałych” przepisów i tym, że inni też tak robią. „Spryciarz” z Kalna, znany z tego, iż jak ryba w wodzie czuje się w klimatach intryg i ustawiania wszystkiego w koło zrobił, co chciał, tym razem „przegiął” bagietkę. Lud się wkurzył, a posłanka Anka powiedziała głośno, co o tym myśli. I doczekała się słynnej deklaracji – (przypominam, za pewnym miejscowym portalem – „W te dwa dni zadziały się dosyć przykre rzeczy dla mnie i dla mojej rodziny i dla osób, które pomogły mi w ciągu ostatnich dwóch lat uzupełnić kilka miesięcy brakującej pracy pedagogicznej. Bardzo przepraszam, że będę mówił o nieobecnej poseł Zalewskiej, ale to jest chamstwo i świństwo,  co ta kobieta wyczynia wydzwaniając do prokuratury i prezesa ZUS-u. To, co pani poseł wyrabia w stosunku do mojej rodziny przekracza granice przyzwoitości. Oświadczam, że uczynię wszystko, co w mojej mocy, żeby w wyborach parlamentarnych, które odbędą się w październiku pani poseł nie uzyskała dobrego wyniku.
Po tym wywołana do tablicy zgłosiła sprawę do prokuratury. Ta początkowo nic nie robiła, poza przekazaniem sprawy do postępowania w dzierżoniowskiej policji. Nastała jesień i wybory parlamentarne. Mały Rycerz, który głośno machał szabelką zdziałał niewiele. Można by stwierdzić, że dostał tęgie baty. Jego rywal Wojciech został posłem. Posłanka Anka także, a nawet przede wszystkim. I przypomniano sobie o sprawie z groźbami. Jak plotkują miejscowe sroki podobno na dniach policjanci z Dzierżoniowa mają zacząć przesłuchiwać wszystkich 19 obecnych na majowej sesji samorządowców z powiatu, którzy mogli słyszeć cytowane słowa. Zapowiada się niezła jazda.

Comments

comments