Za niecałe 24 godziny okaże się, kto trafił w gusta i preferencje wyborców. Nie zawsze będzie to świadomy wybór podyktowany zdrowym rozsądkiem, czy poczuciem dobra społecznego. W takim tłumnie chętnych zdarzają się i ludzie prawi, i karierowicze, dla których zaczepienie się przy „korycie” staje się nadrzędnym celem. W naszym powiecie o mandat radnego gminnego stara się aż 945 mieszkańców. Najwięcej, bo blisko 200 będzie walczyć o 23 mandaty w radzie miejskiej Świdnicy. W Świebodzicach kilku mniej, bo i mandatów w tamtejszej radzie jest o dwa mniej. Prawdziwa batalia odbędzie się w Strzegomiu. Tam, aż 296 kandydatów ma chrapkę na 21 mandatów w radzie miejskiej. W Marcinowicach, Dobromierzu, Żarowie, Jaworzynie Śląskiej i gminie wiejskiej Świdnica, co trzeci kandydat może stać się radnym. Bój idzie nie tylko o pozycję społeczną, uprawnienia do darmowej jazdy komunikacją miejską i bezpłatne zaproszenia na imprezy organizowane przez miasta. Dla wielu celem są diety. Wcale niemałe w zależności od rady. Np. w Świdnicy to prawie 2 tys. zł (chyba bez 150 zł) nieopodatkowane, co miesiąc pojawiające się na koncie wyborczego „wybrańca”. W Świebodzicach to o połowę mniej, ale też bez podatku. Jak podaje piątkowa Rzeczypospolita – „Obrotny radny, który nie opuszcza sesji, może zarobić nawet do 3, 3 tys. zł diety. Może również dostać m.in. zwrot kosztów podróży służbowych. Na zwolnienie go z pracy zgodę musi wyrazić samorząd.” Pewnie, dlatego, jak twierdzi Jarosława Flisa, politologa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, spora część kandydujących wybiera się do rad, bo kusi ich np. nieopodatkowana dieta. No cóż ludzkie słabości zawsze zwyciężały z działalnością non profit.
W niedzielnych wyborach samorządowych, jak można przeczytać w Rzepie, spośród ćwierć miliona kandydatów Polacy wybiorą 50 tys. radnych, burmistrzów, prezydentów. Druga tura wyborów na wójtów, burmistrzów i prezydentów odbędzie się 5 grudnia. Kandydatów jest minimalnie mniej niż przed czterema laty. Z prezydentów miast wojewódzkich najwyższą pensję mają w Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz, Poznania Ryszard Grobelny i Krakowa Jacek Majchrowski – zarabiają po 12 847 zł, czyli ustawowe maksimum. Ale i poza metropoliami zarobki bywają wysokie. Burmistrz zaledwie 3,3-tys. Warty k. Sieradza zarabia 11 620 zł, a wójt małej zachodniopomorskiej gminy Świeszyno – 12 100 zł. Podobne pensje mają także szefowie gmin w naszym powiecie. Nie pamiętam, by któryś z nich zarabiał mniej niż 10 tys. złotych. Dla tych, którzy jeszcze nie tak dawno nie marzyli o takich apanażach to spore wyzwanie i czasami nie mniejsza porcja „wody sodowej” atakująca ich głowę. Dlatego dokonując niedzielnego wyboru róbmy to nieśpiesznie i bez emocji. Zastanówmy się, komu powierzymy pieniądze i los podatników-wyborców.

Comments

comments