I stało się! Platformerscy spindochtorzy nie utrzymali Ogniomistrza Szczygła w ryzach. Poszybował im nieopatrznie Kandydat w dal. Pozostawiając w sobie wszystko, co realne i sprawdzalne. Udał się, podobno bez pozwolenia, w krainę Ułudy, Obłudy i Konfabulacji. Gdyby zrobił to w skrytości swojego marszałkowskiego gabinetu, czy domku w Bystrzycy Kłodzkiej, nic zapewne by się nie stało. Ale do „szczygłowej” rewolty doszło w świetle jupiterów i przy błysku fleszy na jednej z wielu, konferencji prasowych. Kandydat wyrasta nam na konferencyjnego lwa salonów. Niemal kilka razy w tygodniu gania na swoje spotkania dziennikarzy z lokalnych mediów i ogłasza na nich przeróżne „dziwy”.
Tym razem poszło o problemy z drogami. Wiemy, jak jest z nimi. Szczególnie ci ze świdniczan, a jest ich ponad 60 procent, którzy codziennie rzucają mięchem i złorzeczą na stan ich nawierzchni. Nie wspominając już o ścisku panującym o każdej porze dnia.
Otóż kandydat z Bystrzycy Kłodzkiej, Członek Zarządu i emerytowany strażak chce Świdnicy zafundować drogi takie, jak w nieodległym Wałbrzychu. Chce, bo jak inaczej odczytać sugestię, że – cytuję za lokalnym portalem swidniczka.com „– W Świdnicy drogi kosztują pięć i pół razy więcej niż w Wałbrzychu” – stwierdził Zbigniew Szczygieł. Dziennikarzom powiedział, że zastanawia się, czy grosz publiczny nie jest w Świdnicy zbyt frywolnie wydawany.
I ja także mam podobne odczucia. Kilka razy miesięcznie udaję się do Wałbrzycha w okolice tzw. „Czerwonego kościoła”. To samo centrum miasta. Muszę przejechać najdłuższą ulicą miasta rządzonego przez kolegów partyjnych naszego Kandydata. I tylko cud, że do tej pory nie straciłem na tej „wzorcowej” drodze podwozia, a może całego samochodu. Ilość dziur i przeróżnych uszkodzeń na 1 metr kwadratowy nawierzchni, z całą pewnością może konkurować z ilością dziur w markowym Ementalerze. Jeśli to jest efekt braku frywolności i wyuzdania finansowego tamtejszych władza to wybieram rozpasanie służb drogowych pod wodzą Wojciecha Murdzka. Skreślam Ogniomistrza i jego drogową mapę, jako dowód siermiężnego wykorzystania umysłu i braku pomysłu na miasto.

Comments

comments