O rozłamie, a może reorganizacji, a może poszerzaniu szeregów w Partii Prezesa Jarka już było, bodaj tydzień temu. Ale okazuje się, że dla niektórych prominentnych funkcjonariuszy partyjnych, czytaj miejscowej pani poseł, to orzech trudny do zgryzienia. Jak podaje dzisiejszy s24.pl – „Przewodniczący komitetu miejskiego Prawa i Sprawiedliwości poinformował o podziale owego komitetu na dwa. Poseł Anna Zalewska, które szefuje zarządowi okręgowemu partii twierdzi tymczasem, że tematu nie ma, bo uchwała nie została przyjęta. Aby nie być gołosłownym, Lewandowski podaje dalej dokładną datę przyjęcia uchwały, organ i miejsce. Ale jak się okazuje dla lokalnej parlamentarzystki to za mało. Poseł Anna twierdzi, że uchwały nie podpisała i sprawy nie ma. Ale Lewandowski nie w ciemię bity przypomina, że – „Ależ 9 osób – członków zarządu głosowało nad nią, 8, w tym pani poseł, było za! To jest zapisane w protokole”. No i szykują się wcale niezłe pisowskie jaja. Kilku dobrze poinformowanych rozmówców na rynkowej ławeczce twierdziło dzisiaj, że to wszystko przed wyborcza rozgrywka. Posłanka ze Świebodzic zawsze lubi mieć rację i ostatnie zdanie. I choć wcześniej głosowała „za”, to następnego dnia już mogła być nawet „przeciw”. Widocznie to pasuje do jej strategii dzielenia i rządzenia sympatykami i oczarowanymi jej urokiem. Ale są także mniej oczarowani, a nawet krytyczni i stąd całe zamieszanie. Tak to jest w polityczce i posłanka o tym dobrze wie, jako, że nie w jednej partii bywała, a mechanizmy dochodzenia do władzy nie są jej obce. A Lewandowski ? Pewnie pozostanie mu odegranie roli ostatniego sprawiedliwego i walka o swoją twarz. Bo prawa w tym widać za grosz.

Comments

comments