Poniedziałkowy poranek zdawał się być podobny do innych. Ale dla tych, którzy nie przespali ostatniej nocy nareszcie nadszedł czas wytchnienia. Skończyły się emocje i oczekiwania wyborcze. Stało się to, co miało się stać. Jak można było przewidzieć, w mieście za dwa tygodnie będzie dogrywka w wyborach prezydenckich. Pierwsze starcie wygrał zdecydowanie dotychczasowy szef magistratu, Wojciech Murdzek. Drugi wynik zebrał też były prezydent Świdnicy, wystawiany przez Lewicę Adam Markiewicz. Różnica jest znaczna. Można spodziewać się, że 5 grudnia nic się nie zmieni w tej kolejności. Co prawda Lewica w tym wyścigu sprężyła się i osiągnęła niezły wynik, ale to za mało by dołożyć Wspólnocie Samorządowej. Wystarczyło jednak by inny pretendent do rządzenia Partia Miłości i Partia Prezesa poczuły się, jak „obite” na kwaśne jabłko. No może nie tak do końca. Wyborcze rozdanie głosów nie pozwoli nikomu na samodzielne rządzenie. Choć o rządzeniu w przypadku rady miejskiej nie powinno się mówić z taką pewnością. Radni ostatecznie nie odpowiadają z nic i dlatego ich pozycja w stosunku do prezydenta jest zdecydowanie inna. Ostatecznie rządzi prezydent i kto nim będzie okaże się za dwie niedziele. Personalnie skład rady to także „ciekawy eksperyment”. Sporo w niej starych, opatrzonych twarzy. Ale pojawiło się też kilka nowych osób. Jak się sprawdzą? Okaże się w tzw. praniu. Zdecydowanie większe zamieszanie miało miejsce w Strzegomiu. Dotychczasowy burmistrz stał się ofiarą zasadzki mistrza banderoli papierosowej i niestety zabrakło mu bardzo niewiele głosów by załapać się na drugą turę. W pierwsze odsłonie wybrano natomiast w Świebodzicach, gminie wiejskiej Świdnica, Żarowie, Marcinowicach i Dobromierzu. W trzech gminach doszło do reelekcji dotychczasowych wójtów i burmistrzów a w dwóch pojawiły się nowe osoby. Tak to bywa. Myślę, że z przyjemnością wrócimy do normalnego życia i spraw codziennych. Choć w Świdnicy nie będzie to do końca możliwe. Przed nami ostatnia odsłona walki o magistrat. Gdyby mierzyć to, co przed nami ostatnimi zachowaniami np. Lewicowych spin felczerów to zapowiada się „ostra jazda na noże”. A może zdrowy rozsądek zwycięży i propagandowi harcownicy wezmą sobie na wstrzymanie. W końcu na polityce i samorządzie nie kończy się życie.

Comments

comments