Na moim ulubionym blogu Quo Vadis Świdnico znalazłem kilka dni temu „wrzutkę” z naszego regionalnego dziennika Gazeta Wrocławska, a w niej test na prezydenta Świdnicy.
Wszystko byłoby w porzo, gdyby nie zestawianie kandydatów na szefa miejscowego magistratu. Wśród nich – nowy „czarny koń” z „waldkowego” stronnictwa ludowego – nie kto inny jak sam Syn Jana ze Świebodzic – Tomasz Kurzawa. Już się zaczynałem szczypać w ramię i przecierać oczy ze zdumienia, ale coś mnie tknęło. To niemożliwe. Tak oddany i wierny rycerz Posła Zbigniewa nie mógł zdradzić. Po tym, jak roztoczono nad Nim nie tylko parasol ochronny, a cały namiot cyrkowy byłoby to najzwyklejsze świństwo. Nie ujmując nic naszym braciom małym i wdzięcznie kwiczącym. Sprawdziłem i okazało się, że jak stwierdziło źródło „ktoś dał du…y”. Tak bywa, gdy pracuje się ponad siły i nie zawsze dysponuje się proletariacką czujnością. Ale to, co się stało pozwoliło mi na puszczenie wodzy fantazji i …stąd dzisiejszy odcinek.
Wielu niespecjalnie zorientowanych w lokalnej polityczce nie wie, dlaczego Ów obywatel ze Świebodzic funkcjonuje w moich zapiskach, jako syn Jana. Po pierwsze, dlatego, że kilka lat temu podczas jednej z kampanii wyborczych po ulicach Świebodzic jeździła sobie przyczepka z reklamą owego kandydata na burmistrza tego miasta i zaczynała się od słów Tomasz….syn Jana. Ale jest i druga odsłona tego grepsu. Syn Jan w swoich materiałach wyborczych puszczanych bodaj z głośnika zwierzał się, że miał sen. A w nim jego ojciec mówił mu, że ma startować w wyborach na burmistrza, bo miasto Go potrzebuje. Przytaczam nie dosłowny zapis snu, ale z całą pewnością zachowuję logikę i dramaturgię zdarzeń. Tak właśnie narodził się kandydat ze Świebodzic na burmistrza dwóch kampanii wyborczych -Syn Jana.
Mamy rok 2010, a dokładnie październik tego roku. I znów Tomasz ma sen. Tym razem ojciec wróży Mu karierę na stołku prezydenta Świdnicy. Zna teren. Zna ludzi. Wie jak zwyciężyć i jak przekuć to wszystko na sukces. Nie wypada nic innego, jak startować. Ale Partia Miłości, z którą od lat jest związany na dobre i złe , wyciągnęła już z kapelusza posła Zbigniewa -królika, z raczej Szczygła Ogniomistrza z Bystrzycy Kłodzkiej. Nie ma wyjścia trzeba się zbratać z waldkowymi z PSL. Oni otwarci są na wszystkich. Potrafią grać w polityce, jak nikt inny. I stało się. Po śnie i odważnej decyzji, miejscowy dziennik robi test na prezydenta Świdnicy z m.in. Tomaszem Kurzawą. A ty wyborco martw się, co z tym zrobić? Nie dość, że tzw. politycy robią z Ciebie głupka , karmiąc papką obietnic, to jeszcze nie oszczędzają Cię media. Radzę – nie przejmuj się tym. Idź grabić liście. Jesień coraz piękniejsza.
P.S. „Miałem sen …” – ten początek przemówienia przeszedł do historii za sprawą Martina Luthera Kinga. Z pewnością wielu z nas rozpoczyna dzień od podobnych słów, z tą małą różnicą, że nie zawsze wpływają one na zapisy w kronikach dziejopisarzy.- cytuję za performancexpress.org. Ale gdyby okazało się, że Tomasz K. rzeczywiście jest kandydatem PSL na prezydenta Świdnicy i jest po pomysł niezwykle „płodnego” spinfelczera z Partii Miłości, który przyjechał zadziwić swoją kreatywnością miasto – jestem pełen podziwu i chylę czoło. To dopiero makiaweliczno-marketingowy wyczyn.

Comments

comments