W tym wielokropku, z tytułu, nie ma nic z podtekstu. Po prostu zabrakło mi słowa na określenie tego, ku czemu idzie. Np. kiedyś mówiło się, że „idzie ku dobremu”. Teraz nie wiem, czy to, ku czemu się zbliżamy będzie dobre. Bo po pierwsze Główny Starter odpalił, że 16 listopada mamy ocenić władzę. Także wczoraj okazało się, że moje prorocze ploty z okolic Wiejskiej się sprawdziły i Robercik z Partii Miłości, ląduje w Wysokiej Izbie.
Obiecałem mu nie podkładać nóg i dotrzymam słowa. W końcu jest sympatyczny i ambitny. I jak nie będzie słuchał swojego wuja, to sam w siebie uwierzy. Gou Robercik! Gou! Zaczął się zjazd moich ziomków. Chyba się tam nie pojawię, bo w tym roku ciągnie nas do bolesławieckiej gliny. Obiecaliśmy sobie wyjazd już rok temu i warto być konsekwentnym w spełnianiu swoich marzeń. Kończy się wakacyjna laba i zaraz zacznie się wszędzie robić tłoczno. To też niezbyt fajna wiadomość. Życie składa się właśnie z takich miłych i mało miłych rzeczy. A jeszcze jedno. Z gatunku dobrych informacji. Otwierają słynną obwodnicę miasta. Budowana przez trzy, a może cztery lata kosztowała około 36 milionów złotych. Całe 3 kilometry. Myślałem, że to dużo pieniędzy, ale jak olśnił mnie mój kuzyn z Marszałkowa, to średnia cena. Choć gdyby wyszło za kilometr około 6 mln złotych, to można byłby uważać to za sukces. Ostatnio budujemy sporo nowych dróg, bo zapóźnienia mamy niemal wiekowe. Przy tym najpoważniejszym problemem jest samo planowanie. Za względu na braki fachowców i uwarunkowania przestrzenne. To, co od kilku lat przewidywano – braki planów zagospodarowania przestrzennego dadzą się na we znaki. No i nadal nie wiem, ku czemu idzie? Dobremu, czy złemu?

Comments

comments