Podpisałem się ostatnio obiema ..nogami pod stwierdzeniem Piotra Metza, który powiedział, że „Kiedy słyszę dziecko śpiewające w telewizji Niemena, to mi się nóż w kieszeni otwiera”. To akurat odnosiło się do polskiego rynku muzycznego. Mnie nóż otwiera się w kieszeni, gdy widzę, tzw. „rzeźbienie w gów..e” magistrackich urzędników wokół pomocy dla partnerskiego Iwano – Frankowska. Kto pamięta widok olbrzymich niemieckich, czy innych zachodnich tzw. „tirów” przywożących do nas dary w czasie stanu wojennego wie, o co chodzi.
Niestety nie znają tego widoku, chyba ci, którzy „podniecają się” załadowanym w połowie średniej wielkości ciężarowym samochodem dostawczym, który dwa dni temu pojechał na Wschód. Bo, czymże się chwalić? Wyprawkami szkolnymi od Miasta Dzieci? Tak! Nawet, jeśli było ich niewiele! Kocami, ubraniami etc.? Może. Ale jeśli ich ogólny koszt wyniósł, około 20 tys. zł, to skromna to pomoc. Przyrównując to do setek tysięcy, które za kilka tygodni zacznie się wydawać na kampanię wyborczą, to od razu odchodzi chęć do komentowania owej anty putinowskiej akcji. Bo jeśli czujemy się w obowiązku dzielenia się tym, co mamy, to po pierwsze nie róbmy z tego pijarowskiego show. Bo to jest niestrawne, a wręcz żenujące. Jeśli wysyłamy dary i od razy wołamy „telewizory”, by pokazywały naszą wspaniałomyślność, to coś jest nie „hallo”. Albo wątpimy w swoją wartość, albo po prostu straciliśmy poczucie przyzwoitości. Dawno wiadomo, że w „domu powieszonego, nie mówi się o sznurze”. Nawet, jeśli stoi za tym hasło „Wyślij tir na złość Putinowi”. Pomagajmy bez błysku fleszy i puszenia się, jacy to jesteśmy wyjątkowi.
Przypomina się w tym momencie cytat z wiersza Z. Herberta, pt. „O dwu nogach pana Cogito” – „Idzie przez świat pan Cogito zataczając się lekko”. To chyba wszystko na dzisiaj? Tak!
p.s. Foto pochodzi z portalu doba.pl.

Comments

comments