Dość zabawnie zaistniał ostatnio nasz dzielny mały rycerz z Kalna. Nie dość, że biedaczysko najechał służbową bryką na jakiś wrocławski kamolec, to na dodatek porysował sobie lekko facjatę, ów pojazd a na dodatek naraził na szwank panią ze Strzegomia, z którą wspólnie sprawuje władzę. Pani ma dziwacznie brzmiące stanowisko – „etatowy członek zarządu” – i nie życzyłbym takiej nazwy nawet najgorszemu wrogowi. Po prostu siara na całej linii, gdy trzeba się do takiego członka zwrócić per służbowo. Ale wracajmy do tajemniczego zdarzenia na przełęczy, które za sprawą komentatorów z internetu nabrało już pikantnego posmaku. Po pierwsze zabrakło w nim jeszcze jednego uczestnika, który jakoś do tej pory niczym „cień” podążał za swoim szefem. Mam na myśli Dzielnego Hajduczka, o którym wspominałem kilka tygodni a może miesięcy temu. Zawsze była tam, gdzie jego dzielny mały rycerz. A wczoraj, na przełęczy jej zabrakło. Może i dobrze, bo w takich dramatycznych okolicznościach lepiej nie życzyć nikomu przeżywania tego typu doświadczeń. Choć samo zdarzenie nie kwalifikuje się do grupy zagrażających życiu i zdrowiu, to za sprawą lokalnych mediów rozdmuchano je zdecydowanie ponad miarę. Wszystko umarłoby śmiercią naturalną, gdyby nieposzkodowani, którzy nie wiadomo, czemu wykorzystali je do kreowania wizerunku troskliwej władzy z narażeniem życia spełniającej swoje obowiązki. Może to moja wyobraźnia poszła za daleko, a może inaczej nie można oceniać tego oświadczenie i konferencji poświęconej …temu, co się stało na przełęczy. No cóż, czasami tak bywa, że chce się coś zrobić, a wychodzi knot i farsa. Bo, jak ocenić skutki tego medialnego przedstawienie? Wystarczy spojrzeć na miejskiej portale i prześledzić komentarze pod tą informacją. Internauci nie zostawiają na małym rycerzu przysłowiowej suchej nitki. A mogło być miło i spokojnie, bo ran nie było za wiele, a straty materialne dotyczyły jedynie służbowego autka. Choć osoba małego rycerza z Kalna inspiruje wielu serfujących w necie. Kilka dni temu pewien uważny obserwator targowiska allegro przesłał mi link do strony prezentującej spory asortyment sprzętu TV, jakim handluje niejaki Zygmunt Worsa, omen omen z Kalna. I można byłoby zaraz podejrzewać małego rycerza o dorabianie do pensji, gdyby nie to, że jak wieść gminna niesie jest także w owej miejscowości drugi Zygmunt W. junior, osobisty syn naszego starosty. Ten na szczęście przejeżdża przełęcze bez przygód.

Comments

comments