Dopadły mnie świąteczne harce. Rano zaliczyłem kolejeczkę karpiową z stylu, no właśnie całych czas zastanawiam się, w jakim stylu. To, że z całą pewnością podobną do okresu minionego wiem. Ale gmeram w pamięci i nie mogę sobie przypomnieć konkretnych świąt z taką kolejką. Stałem dzisiaj niecałe 45 minut. A przecież z minionej epoki, choćby za czasów rządów Adama M. to nie byłby żaden wyczyn. Wtedy stało się godzinami. Na mrozie i śniegu. W Rynku, gdy sprzedawano karpie z basenów ustawionych przy fontannie obok dawnej księgarni Eureka. Nie była ona wówczas Eureką, ale najzwyklejszą księgarnią Domu Książki, w której szefowała Pani Lidzia. Albo w najbardziej znanym sklepie rybnym u tzw. „Rybki”. Tam kolejki sięgały czasami aż do dzisiejszego aero-placu przy Katedrze. Stało się, tupało nogami i zastanawiało – „Dla mnie wystarczy, czy też nie?” Zazwyczaj wracało się z karpiem w reklamówce. Kiedyś była to nawet ciemna noc. Oj były to czasy. I niech lepiej nie wracają nigdy więcej. Kiedy wybierałem się dzisiaj po swoje tegoroczne wigilijne rarytasy włączyłem na chwilę tiwi. Rano, tradycyjnie pito tam kawę lub herbatę. No i dowiedziałem się, że mój ukochany karp wcale nie jest taki cool. Na szczęście jestem odporny to te medialne pranie mózgu i nie uwierzyłem. Ale z prawdziwą przyjemnością dowiedziałem się, że jakoś odsyłany w niebyt kuchenny nasz bałtycki śledź ma całą gamę zalet. Wpływa, jak to ryba na wszystko i jest bogatym źródłem pełnowartościowego i dobrze przyswajalnego białka. Nasze bardzo popularne śledzie zawierają sporo tłuszczu, bo aż 16 g w 100 g. To właśnie jest ich największa! Aż 70 proc. tego tłuszczu stanowią dobroczynne dla zdrowia kwasy tłuszczowe jedno- i wielonienasycone. Szczególnie cenny jest kwas EPA, który rozszerza naczynia krwionośne, redukuje zlepianie krwinek i tworzenie zakrzepów. Ponadto reguluje ciśnienie tętnicze krwi oraz obniża poziom cholesterolu, a przy tym zwiększa odporność.
Śledzie są bogatym źródłem witamin A i D oraz E, która ma działanie przeciwmiażdżycowe. Jest w nich sporo witaminy B6 (100 g ryby pokrywa w 20 proc. dzienne zapotrzebowanie na B6) oraz witaminy B12 (jej zawartość w 100 g przewyższa dzienne zapotrzebowanie aż czterokrotnie). Śledzie dostarczają także dużo żelaza, cynku i miedzi oraz fosforu i jodu.
Pieczone na ruszcie albo w piekarniku (w folii aluminiowej lub w tzw. rękawie do pieczenia), duszone lub gotowane na parze są lekko strawne. Mogą być, zatem wartościowym daniem dla dzieci, młodzieży i seniorów. Powinny je jadać osoby cierpiące na choroby układu krążenia i niedokrwistość.
Choć śledzie zalicza się do tłustych ryb, nie znaczy to jednak, że są bardzo kaloryczne (100 g dostarcza tylko 160 kcal). Mają przy tym sporo potasu, który ułatwia usuwanie nadmiaru wody z organizmu. W dodatku zawarty w nich kwas omega-3 przyśpiesza przemianę materii i spalanie tłuszczu. Śledzie wpływają też na nastrój, zwiększając poziom serotoniny, działają przeciwdepresyjnie, wzmacniają pamięć i koncentrację.
No i proszę. Kto to wszystkie wiedział? Jedzmy śledzie i nie martwmy się, że nie jest to ani trendy, ani cool.

Comments

comments