To był prawdziwy dramat. Te szekspirowskie, czy nawet greckie tragedie, były niczym przy środowym otwarciu wyborczym miejscowej Partii Miłości. Zapowiadano, je ekscytująco i tajemniczo. Miało wiać czymś wyjątkowym, nowatorskim i zaskakującym. Niestety zafundowano Świdniczono horror. Nie można tego inaczej określić, gdy padają teksty typu -„Chcemy wyjść do ludzi, zapytać ich o to, co chcą, abyśmy zrobili dla miasta” (cytaty z portalu ws-24.pl i swidniczka.pl). Jak to chcemy? To gdzież chłopcy byliście do tej pory? Przecież struktura Partii Miłości, to nie efemeryda, która dopiero, co wynurzyła się z nurtów Bystrzycy i objawiła miastu. Pojawiła się i tego samego dnia zniknęła. Do cholery jesteście tu już, od co najmniej dwóch kadencji. Macie swoich radnych, posła i do tej pory nie byliście wśród ludzi? Może histeryzuję, ale ogarnia mnie pusty śmiech, gdy czytam takie frazesy. Żaden szanujący się polityk, samorządowiec nie powie, że nie wie, czego oczekują od niego jego współmieszkańcy. Jeśli tego nie wie, to znaczy, że nie żyje ich problemami i wśród nich. To chyba podstawowa zasada w tej grze. Jeśli słyszę, że na 66 dni przed wyborami samorządowymi miejscowa Partia Miłości będzie ankietować mieszkańców poszczególnych dzielnic by stworzyć program dla nich, ogarnia mnie zdumienie i chyba przerażenie. Gdzie byli wcześniej? Kogo słuchali, jak nie ludzi z Zarzecza, Kraszowic, Kolonii, czy okolic Leśnej? Może posła z Wierzbnej lub wytycznych z Warszawy?
Jeśli nie mają programu i nie widomo, kiedy go stworzą to jak chcą się poddać ocenie wyborców? Kto rozsądny powierzy im miejską kasę? To nie tysiąc złotych, a kilkaset milionów. Do tego trzeba wyobraźni, odpowiedzialności i wizji. Jeśli się tego nie ma i pyta dzisiaj mieszkańców, czego chcą, to jest się albo amatorem albo nieświadomym dyletantem. I to jest moim zdaniem dramat świdnickiej Partii Miłości. Nie mają wizji. Nie mają ludzi, którzy budzą zaufanie. No i nie mają pomysłu na miasto. Niestety nie znajdą tego wszystkiego w Internecie, w który tak bezgranicznie wierzą. To tylko narzędzie i nic więcej.
Pewnie, że potrzebne do komunikacji, ale tylko narzędzie. Musi być najpierw jakaś treść by ją puścić na łącza. A po tym, co przeczytałem o środowym otwarciu wyborczym w wykonaniu platformerskich „spadochroniarzy” niczego takiego nie widzę. I nie pomogą zabiegi socjotechniczne, zaklęcia i frazesy w stylu – „Chcemy być ze społeczeństwem i rozmawiać z ludźmi, żeby program, który stworzymy, był programem dla każdego”. Jak zawsze uczono mnie, jeśli coś ma być dla każdego, to będzie dla nikogo. Dla każdego jak brzmi stara prawda są podatki i śmierć. Niestety przy takim podejściu do wyborów i świdniczan nic innego nie może czekać miejscowy oddział Partii Miłości. Kto wybierze stronę internetową, czy komunikator a odrzuci dokonania i fakty? Jeśli ktoś taki się znajdzie, to ja od jutra przestaję klaskać u Rubika.

P.S.
Pomysły dla Świdnicy – brzmi to jak odgrzewane kotlety mielone/ fuj! najbardziej obrzydliwe danie w barze/. Na dowód cytat z maja 2008 roku, materiał zamieszczony w Gazecie Wrocławskiej, autorstwa Małgorzaty Moczulskiej – „Miasto zapłaci sowicie za prace magisterskie. Warunek: muszą być koniecznie o Świdnicy. Aż 20 tysięcy złotych przeznaczy prezydent Świdnicy na nagrody dla studentów, którzy napiszą ciekawą pracę magisterską o Świdnicy. Samorząd ma w planach opublikowanie najlepszych prac, bo wydawnictw o mieście, zwłaszcza tych aktualnych, jest bardzo mało. Samorząd chce także wykorzystać pomysły młodych, zdolnych ludzi, by Świdnica stała się bardziej przyjazna dla jej mieszkańców i turystów.”

Wygląda na to, że wyważanie otwartych drzwi stanie się specjalnością kampanii wyborczej świdnickiej Partii Miłości.Gratuluję oryginalnego pomysłu.

Comments

comments