Lokalna „blogosfera” rozrasta się coraz mocnej. No, cóż – żyjemy w świecie, w którym posiadanie aparatu cyfrowego czyni z nas fotografów, a sprawne posługiwanie się klawiaturą i przestrzenią internetową czyni literatem -blogerem. Może i dobrze, bo nie ma nic bardziej skostniałego, jak utarte szlaki spełniania się. Piszą, więc ludziska i wrzucają. Najczęściej są to własne reminiscencje na temat otaczającej nas rzeczywistości, czytaj spraw towarzysko – salonowo – maglowych. Bo tak to jest, że prócz zaglądania do obcego portfela korci nas zaglądanie pod nie swoje łóżko lub dywan. Ciekawość to nie tylko pierwszy stopień do piekła, ale i wiedzy. Na szczęście jesteśmy coraz bardziej tolerancyjni dla innych i obok „magla” lubię czasami poczytać, co inni myślą np. o kwestii „ mieć” lub „ być”. Tego jest niestety znacznie mniej, ale mam nadzieję, że wraz do rozwojem „blogosfery” jej uczestnicy poszerzą horyzont swoich tematów.

Comments

comments