Dobrze jest posłuchać czasem „Gajowego” z Białowieży. Człowiek to mądry i rozważny, a jego oceny rzeczywistości trafiają w samo sedno. Oby tylko jeszcze ludzie coś z tego, co mówił wczoraj u Kolendy –Zalewskiej, Włodzimierz Cimoszewicz przyjęli na własny użytek.

Dotyczy to m.in. oceny beznadziejnej lewicy, która nie umie zmieniać się i z uporem ślepego gnoma powtarza, jak to w tym kraju jest źle i biednie. Jak koniecznie trzeba zaspokajać żądania najbardziej roszczeniowych i jednocześnie, niewiele dających z siebie grup elektoratu, bo na tym polega rozwój i postęp. Przykładów nie trzeba szukać zbyt daleko. Wystarczy posłuchać dyrdymał radcy dworu tow. Adama, miłościwie panującej Beaty „I tak się z tego wycofam”, czyli Nowej Wadzy. Nie byłem i nie słuchałem, ale czytam relacje z okwiecania Dwóch Mieczy spod Grunwaldu zamieszczane w miejscowych mediach. I w zasadzie to wszystko, co o tej oracji można powiedzieć.
A także trafnie określa tzw. fenomen Kukiza, oparty na schlebianiu najbardziej niezadowolonym niemającym zielonego pojęcia o mechanizmach rządzących państwem. Te jego zachwyty na JOW, jakoby remedium na wszelkie zło polityków to przykład zupełnej ignorancji i amatorszczyzny. Rozumiem, że w sytuacji, gdy klasa polityczna jest nie mniej licha, może to znajdować poklask.
Ale, na boga słodkiego z czekolady dostaliśmy na drodze ewolucji, coś tak wyjątkowego jak rozum. Korzystajmy z niego. Korzystajmy! Nie łudźmy się, że jak twierdzi, pewien religijny felietonista z miasta nad Bystrzycą, modlitwa załatwi nam wsze dobra, na czele ze mniejszym wskaźnikiem bezrobocia. Można wierzyć i w to. Tylko, po co?

Comments

comments