O tym, że czasami nie udaje się dotrzymać kroku zmianom nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W końcu to, że świat po prostu „zapierda…a” obok nas wiadomo nie od dzisiaj. Czasami uda się na chwilę wskoczyć do tego pędzącego ekspresu i wówczas jest miło i czuję się, jak współtwórca czegoś wyjątkowego. Wczoraj oczywiście było, „działkowanie”, bo przy takiej aurze trzeba być idiotą by robić coś innego. Święty spokój, najulubieńszy ze, „spokojów”, a do tego miła lektura i …. słońce. Jakoś przez przypadek wróciłem do „Przekroju”. Ostatni numer niezbyt zachwyca i czuć w nim coś kłębiącego się nad tym zacnym tygodnikiem. Czy wyjadą im na dobre zmiany naczelnego i wieczne poszukiwania twórcze serwowane przez króla palm brazylijskich z Krakowa – Mości Grzegorza Hajdarowicza, biznesmena i producenta filmowego? Okaże się, a może nie. Ale do brzegu, jak zwykle przywołuje mnie do puentowania moja NN. Znalazłem w tym numerze materiał o czymś tak niezwykłym, a i cennym, że niemal oniemiałem przy czytaniu. Mam na myśli światowy sukces nowej polskiej gry komputerowej „Wiedźmin. Zabójcy królów”. Produkt, który według zapewnień autora tekstu stanie się numerem jeden promocji Polski. Coś, co można przyrównać do muzyki Chopina ery komputerowych gier. Gier, które nie są już tylko zabawkami dla dzieci, ale stały się dziedziną kultury na równi z filmem, literaturą, malarstwem. Mnie staremu tetrykowi trudno zrozumieć coś takiego. Jestem z innej bajki. Pewnie, dlatego muchy i owady swobodnie wlatywały sobie wczoraj do mojej rozdziawionej gęby. To niezwykłe, że Nowy Wiedźmin od tygodni króluje w rankingach największych sklepów internetowych zajmujących się sprzedażą gier komputerowych. To ogromny wielomilionowy rynek odbiorców. Coś, co nam, starszym, nie może zmieścić się w głowie. No i na nim dziełko polskich programistów, grafików, wszystkich, którzy mają swój udział w tym sukcesie. A kiedy zagłębiłem się w szczegóły tego projektu to nie mogę inaczej tego spuentować – pełen szacun!!!!! Poczytajcie o naszym hicie ostatnich dni majowych, który teraz podbija świat. Kiedy już ochłonąłem po majowych zachwytach ogrodowych przyszło mi pozować, jako model do okładki, którą zajęła się latorośl mojej NN. Może nie cały Tetryk znajdzie się na jednej z produkcji wydawnictwa Bellona, a jego prawica. Ciekawe to doświadczenie w czasach, gdy dla wielu zadowoleniem jest strojenie się w markowe gadżety – ja Świdnicki Tetryk Rynkowy będę miał swoją rękę na okładce. Hahahaha….. Co za czasów dożyłem?!!!!

Comments

comments