Nie spodziewałem się, że można tak trafić w zapotrzebowanie rynku. Kiedy kilka dni temu zobaczyłem końcówkę materiału w lokalnej telewizji poświęconą mlekomatom, wydawało mi się, że się przesłyszałem. Jak wielbiciel mleka prosto od krowy nie muszę już wozić go ze wsi. Wystarczy, że pojadę tramwajem na Strzegomską i ….mam swój biały cud. We Wrocławiu postawiono kilka automatów, w których można kupić świeże mleko od krowy. Nie mleko podobny produkt, który do końca świata się nie zsiądzie i nie da zrobić z siebie normalnego sera. Rarytas o odpowiednim procencie tłuszczu i odpowiedniej ilości bakterii. Coś, co jeszcze do niedawna mogłem przywieść ze wsi, gdzie mieszka moja mama. Mogłem, bo już od bodaj roku na tej wsi nikt już nie posiada krowy. Podobno nie opłaca się. Dziwnych czasów doczekaliśmy się. A tymczasem jak pisze portal mmwroclaw.pl – „Świeże mleko prosto od krowy można już dostać nie tylko na wsi, ale i w centrum Wrocławia. Wszystko za sprawą mlekomatów, które od kilku dni stoją w stolicy Dolnego Śląska. Wprawdzie w automacie nie ma krowy, jest za to świeże. Do Wrocławia trafia z gospodarstw dolnośląskich rolników.
– W specjalnych, 200-litrowych bańkach przewozimy schłodzone mleko – mówi Agata Zalejska, prezes Grupy Producentów Rolnych Mlek-Pol.- Codziennie do takiego mlekomatu trafia świeże mleko, które przyjeżdża z gospodarstwa rolnego „Jak-Pol” z Proślic, w powiecie trzebnickim. – We Wrocławiu mamy trzy takie mlekomaty. Znajdują się one przy ulicach Strzegomskiej 194, Jemiołowej 50 i Widnej 6.
Jak skorzystać z takiego automatu? Wystarczy wrzucić do maszyny 3 zł, za które dostaniemy litr świeżego, pełnowartościowego i niepasteryzowanego mleka. Jeśli nie mamy swojej butelki, możemy również kupić plastikowy lub szklany pojemnik. Koszt w obu przypadkach to 2 zł. Jak zapewnia Agata Zalejska, mlekomaty są bardzo popularne, bo i produkt jest szczególny.
– Wrocławianie chętnie kupują takie mleko, bo jest lepsze od tego, które można znaleźć w sklepie – mówi Zalejska. – Przede wszystkim nie jest pasteryzowane i przetwarzane. Ma ponad 4 proc. tłuszczu. Czyli, mówiąc w skrócie, od mleka, które jest na sklepowych półkach, różni je bardzo wiele.”
Przyznam, że to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Mam nadzieję, że w moim mieście też ktoś wpadnie na taki pomysł i postawi w różnych miejscach kilka takich automatów. Gwarantuję, że nic na tym nie straci. Szukamy zdrowiej, nieprzetworzonej żywności, a mleko, które znamy od najmłodszych lat może spełniać taką rolę. Czekam na pierwszy mlekomat w Świdnicy.

Comments

comments