ACTA podpisane, zapasy zgromadzone, tylko czekać, jak jakiś obrażony zdecyduje się na zamknięcie mojego bloga, bo coś mu się w nim nie spodoba. Skoro brzytwa już otwarta to zaczynam nią wymachiwać. Na pierwszy ogień idzie śliczny, aczkolwiek już lekko nadgryziony zębem czasu obiekt przy Armii Krajowej. Pamiętam, gdy otwierano jego podwoje. Obiecywano cuda na kiju. Część z nich pewnie gdzieś się pojawiła, ale mnie w dalszym ciągu zastanawia jedno. Jak to jest, że w dobie zalewu informacji, szerokopasmowego Internetu, czy wreszcie solorzowego przeboju – LTE. W świdnickim magistracie nie można swobodnie korzystać z Internetu. Dlaczego takie pionierskie miasto i jego rewolucyjne władze nie poszły choćby śladem swojego guru Rafał „Dudka” z pobliskiego Wrocławia i nie zafundowały mieszkańcom bezpłatnego dostępu do Internetu? Nie wierzę by temu na przeszkodzie „gromowładny” pan Stanisław z IT. Nie wierzę, by nie było na to pieniędzy. Bo skoro od niemal roku są na wypłaty dla budowniczych AQUAPARKU, to pewnie i na łącze by się znalazły. Wstyd!!!!!!! A teraz coś pozytywnego. Bardzo długo czekałem na pierwszy krok i doczekałem się. Nareszcie mogę sobie na łamach szacownego miejskiego Organu z Niepodległości znaleźć odpowiednie towarzystwo do spędzania wolnego czasu. Wiem, wiem. Już starożytni twierdzili, że petunia non olet. Ogłoszenia w Wielce Szacownym nie mają nic wspólnego z omletem, ale są blisko materiału, z którego owe cudo powstaje. Dlatego gratuluję odwagi i czekam na jeszcze. Bo apatyt rośnie w miarę jedzenia. A może nasz Murdoch z Niepodległości szykuje nam taką niespodziankę w swoim darmowym, czwartkowym „świerszczyku”, który tak ochoczo zapowiada. W każdym razie czekam i ściskam….(nie powiem, co).

Comments

comments