Czy brak zwykłej ławki może stać się źródłem niezdrowych emocji? Wydawało mi się, że nie. Myliłem się. Ale po kolei. Wczoraj, po długiej przerwie odwiedziłem moje rodzinne miasto. I nie było by w tym nic wyjątkowego, gdyby nie pewien drobny incydent kolejowo-ławkowy, którego byłem świadkiem.

Po odbytych dwóch sympatycznych spotkaniach postanowiłem wracać do domu koleją. Droga krajowa nr 35 doczekała się solidnego remontu i przejazd nią nie należy do kategorii wymarzonych. Wylądowałem na dworcu Świdnica Miasto. Pierwsza rzecz, którą mnie zdziwiła to nieczynna kasa biletowa. Rozumiem, że przy niezbyt częstym kursowaniu marszałkowskich szyno busów koszty utrzymania kasjera i okienka są zwykłą rozrzutnością. Ale, jak nie ma okienka, to, chociaż jakaś informacja typu – „Bilety do nabycia u konduktora!”. Nie ma tego i już. Dobrze poinformowana podróżna siedząca w hali dworca wyręcza koleje, czy zarządcę obiektu.
Kiedy już uspokojony o los biletu na przejazd udałem się na peron 2 okazało się, że prócz świecącego się w słońcu starego bruku i jednego metalowego kosza nie ma na nim nic więcej. Nawet jednej koślawej ławki, czy krzesełka. Tego, co na każdym tego typu obiekcie jest standardem. W Świdnicy po prostu zabrakło. Nie mam pojęcia, z jakiego powodu i kto o tym zadecydował. W oczekiwaniu na spóźniony pociąg relacji Dzierżoniów – Wrocław Główny „strzeliłem” kilka foć dla udokumentowania tego wiekopomnego odkrycia. Wrzuciłem je później z niewinnym pytaniem o rzeczone ławki na FB. No i zaczęło się. „Pretorianie” obecnie sprawującej urząd Najważniejszej Osoby zbesztali mnie za dociekliwość. Dowiedziałem się, że wszystkiemu winne pekape, a ławki są, ale w jakimś ogródku. A na dodatek podobno obecność owych zagrażała bezpieczeństwu pociągów, bo ktoś jakoby ciskał nimi na tory. Nie znam. Nie widziałem tego. Ja – jak, słynna sprzątaczka w zgranym kawale –„Ja tu tylko sprzątam” – chciałem siedząc doczekać się pociągu, który zawiózłby mnie do domu. Ale nie. Pytanie o brak ławki rozgrzało niektórych do tego stopnia, że zapomnieli o nim i posurfowali w otmęty sobie tylko znane. W efekcie nadal nie wiem, komu powinniśmy podziękować za ich zniknięcie.

Comments

comments