Podobno „obciachowy” jest folklor, a szczególnie góralska muzyka. Mnie, jakoś obie rzeczy, nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie – lubię żywiołowe kapele z Podhala, a najbardziej tę Karpiela-Bułeczki. Z folklorem też daję radę. Choć ten dzisiejszy, jakoś nie przypomina rytmów dawnej kapali braci Bździuchów z Anną Malec (solo), którą słuchałem w studenckich czasach, około godziny 9 rano w Programie I PR zamiast iść na wykład z prawa rzymskiego. Cóż to były za czasy!
W moim wieku wspominanie i porównywanie przychodzi szczególnie łatwo. Choć staram się nie popadać w przesadę. Codzienność jednak tak daje „popalić”, że nie sposób od tego uciec. Kto to widział dawniej, tyle najzwyklejszego knajactwa w życiu codziennym? Chyba nikt. Dla tych, którzy mają problem z rozszyfrowaniem słowa cytuję słownik języka polskiego PWN – „Knajactwo to zachowanie charakterystyczne dla ludzi z marginesu społecznego, tromtadractwo to krzykliwe głoszenie jakichś poglądów, zwłaszcza politycznych, lub wzniosłych haseł pozbawionych treści”.
Dzisiaj wystarczy wejść na jakikolwiek portal informacyjny, by na własne oczy sprawdzić, jak „brylują” w tej dziedzinie nasi wielcy. Wszelkiej maści. Począwszy od legendy pamiętnego sierpnia 1980 roku, poprzez posłów na Sejm RP, a skończywszy na celebrytach z tzw. paszołwonbiznesu. Nikt nikogo nie oszczędza. Ani Wipler, ani niejaka Pawłowicz, ani zaczepny profesor od owadów z Partii Miłości. Ręce opadają i coraz częściej przychodzi mi na myśl pomysł by poszukać skuteczniej jakiejś bezludnej wyspy. I …wsiąść do pociągu.

Comments

comments