Czy to niemoc twórcza, czy najzwyklejsze lenistwo – wszystko jedno, co – nie pisałem już dawno i chyba nie brakowało mi owego? Pewnie przychodzi taki czas, gdy pytanie, – „po co?” – staje się naczelnym. Świata nie zmienisz, a kogoż obchodzą twoje marudzenia? Tak chyba zaczyna się początek wycofywania się z kilkuletniego, blogowania. Podobno, po pierwsze przestaje być to już modne a ilość zajmujących się tym „rękodziełem” sprawia, że przypomina to znaną mi historię wydawania książek, jaką kiedyś usłyszałem z ust Mistrza Kapuścińskiego. Piszą miliony. Wydaje się z tego setki tysięcy a warto przeczytać może cztery. Tyle Pan Ryszard.

Nie pisałem, bo tak naprawdę nie było, o czym i po co. W mieście rodzinnym trwa „dobra zmiana” w wydaniu lewicowym, a w kraju nie jest wcale lepiej. Chyba najwięcej radości daje mi natura i coraz pełniej rozwijająca się wiosna. Zaczął się sezon ogródkowy i każda godzina poświęcona glebie jest widoczna po niezbyt długim czasie. I to ma sens. Pozostałem „sensy” są raczej iluzoryczne i przestają mnie pociągać.

Comments

comments