Zawsze zastanawiałem się nad fenomenem urzędniczego samopoczucia. Wystarczy wejść do jakiegokolwiek urzędowa by poczuć atmosferę wyjętą z komedii Gogola. Biedny petent pozostaje na łasce urzędnika od chwili wejścia do takiego gmaszyska.
Zaczyna się od godzin przyjmowania. Sama nazwa jest idiotyczna. Jak można sprowadzić relacja urzędnik – obywatel do takiego określenia?
Pierwszy – urzędnik jest po to by służyć drugiemu, czyli obywatelowi. To z jego, podatnika pieniędzy utrzymywany jest urząd i jego pracownicy. To on, podatnik – obywatel jest podmiotem w tych relacjach. Od jego stopnia satysfakcji zależy ocena pracy urzędu i urzędników.
A tymczasem świdnickiego starostwo ogłasza wszem i wobec, że od nowego roku zmienia godziny urzędowania. Jak pisze swidnica24 mają one wyglądać następująco – „Od stycznia 2011 r. Starostwo Powiatowe w Świdnicy wprowadza nowe godziny urzędowania. We wtorki drzwi magistratu będą otwarte nieco dłużej, bo do godz. 17.15. Skróci się natomiast czas pracy w piątek. Wprowadzone zmiany ułatwią mieszkańcom powiatu korzystanie z usług urzędu.
O stycznia 2011 r. starostwo będzie czynne od poniedziałku do piątku w godzinach:
a) poniedziałek, środa, czwartek od 7.15 do 15.15,
b) wtorek od 7.15 do 17.15,
c) piątek od 7.15 do 13.15.
Nieco inaczej wyglądają godziny przyjmowania interesantów przez Wydział Komunikacji, Transportu i Dróg Publicznych:
1) poniedziałek, czwartek w godz. od 8.00 do 14.30;
2) wtorek od 8.00 do 17.00;
3) środa jest dniem wolnym od przyjęć;
4) piątek w godz. od 8.00 do 12.45.”
Czytam i oczom nie wierzę. Któż to założył, że „zmiany ułatwią mieszkańcom powiatu korzystanie z usług urzędu”. ?????? Czy ktoś przeprowadził stosowne badania? Na jakiej grupie osób? Dlaczego miałbym być zadowolony z tego, że w piątek nic nie załatwię w starostwie o godzinie 14? Cholera, kto to wymyślił? W piątki bierze się najczęściej urlop by przy okazji załatwienia czegoś w urzędzie wydłużyć sobie weekend. I to jest logiczne. Ale dlaczego w urzędzie zamykają wówczas wszystkie drzwi? Pewnie jest już po wyborach i wszyscy tak mają obywateli – podatników – wyborców po prostu w du…. Zagłosowaliście, zrobiliście swoje a teraz do kolejki. Nie zapomnijcie, kto tu rządzi. No tak. Jak to być spokojnym. Już chyba tydzień po wyborach przeczytałem o wpadce z budżetem nowego starosty. Facet, który do tej pory nie miał problemu z konstrukcją tego dość chyba przejrzystego dokumentu, raptem zagubił się i dopiero RIO go oświeciło. Przyznam, że uznałem pierwszą wpadkę nowo-starej władzy za memento i zapowiedź tego, co może zdarzyć się w ciągu nadchodzącego czterolecia. Jeśli tak dalej pójdzie to „Mały Rycerz” z Kalna nie zapisze się dobrze w historii miejscowego samorządu. A swoją drogą sprawdziłem, że w ościennych starostwach nie ma żadnych zmian w godzinach pracy. Tak, jak było do tej pory jest zarówno w Dzierżoniowie, jak i we Wrocławiu. Jeśli ponownie nie przeanalizuje się tego nowego cudu zwanego „Starostwo będzie czynne…” i nie skorzysta choćby z pomysłu na zmianową pracę urzędników, to wszem i wobec będę twierdził, że w świdnickim starostwie w dup…się poprzewracało urzędnikom. I wydziergam sobie to na czole.

Comments

comments