Kończy się tydzień i miesiąc. A nawet, na szczęście marniutka zima. Zaliczamy dzisiaj osiemdziesiąty drugie dzień panowania Nowej Władzy, w świdnickim magistracie. Czy można pokusić się o pierwszy bilans? Pewnie tak. Choć jego wynik może nie zwalać z nóg.
Wprowadzania lokalnego TKM można było się spodziewać. I o tym nie dyskutuję. Wątpliwości budzą jedynie magistraccy rezerwowi, którzy swoją fachowością mogą powalić, nawet najsilniejszego tytana. Ale i w tym względzie pewnie ważne było, czy kandydat ma zaliczony kurs uprawniający do zasiadania w spółkach. I jeszcze ważniejsze, czy ma odpowiedni staż partyjny.

Mieli, zostali „odmrożeni” i teraz zasiadają. Nie za darmo, jak zwykle. Co prawda ich wizja świata skończyła się przy haśle – „Sztandar PZPR wyprowadź”, ale komu to może przeszkadzać? Pewnie poza myślącą częścią świdniczan. Nikomu.
Dziwny jest brak reakcji tzw. koalicjanta z Partii Miłości, który swoim milczeniem legitymizuje taką koślawą kreację rzeczywistości.
Kolejnym wymownym elementem tego okresu jest wycinanie wszystkiego, co kojarzy się z poprzednimi rządami. Padał pod magistracką siekierą i Festiwal Reżyserii Filmowej, i remont Parku Centralnego, i Kongres Regionów, i podobno nawet plaża nad Bystrzycą. Niestety w imię hasła – „Nie nasze? Nie będzie!” Na „szczęście” ostał się Przegląd Kolędniczy, marsz Trzech Króli i podobno dni Patrona. Dziwne, choć to wszystko też robiła poprzedniczka, Wspólnota. Może bojaźń przed Kurią i Szefem, tępi zapędy Władzy Likwidatorki?
Czy mieszkańcy dostają coś w zamian? Owszem posypane glebą lub innym tłuczniem alejki w parku, które przy pierwszym deszcze będą robić za bagna Polesia. Podobno biletowany spektakl Krystyny Jandy, i z całą pewnością pochód 1 – Majowy. Czy wystarczy to 16 – tysiącom fanów kina, którzy w ubiegłym roku obejrzeli za darmo filmy w ramach FRF? Nie znam takiego, który powiedziałby, że „tak”. Można mnożyć te pierwsze „zasługi” jeszcze długo. Nakręcać się kiepską polityką medialną i brakiem dostępu do Najwyższej Władzy, która wszem i wobec powtarza – ileż to ma roboty! Ale przecież wiedziały gały, co brały. Przewidywałem taki scenariusz już w maju ubiegłego roku, kiedy jasne było, że możemy mieć w Świdnicy prezydenta kobietę. Nie przewidywałem tylko, że tak szybko jej hasło wyborcze „Bliżej ludzi” stanie się pustym frazesem.
Dzisiaj z odremontowanego dworca odchodzi pierwsza i chyba jedyna w mieście spółdzielnia socjalna. Firma, w której zatrudnienie znaleźli tzw. ludzie wykluczeni. Ci, bez szans na jakiekolwiek światło w tunelu, wytykani palcami i potrzebujący pomocnej ręki. Skrzyknęła ich wszystkich bytomianka Laura Klekocka i pokazał, że można coś z siebie dać i zdobywać powoli szacunek innych. Ale popełniła tez jeden podstawowy błąd. Poparła wcześniej Pan Wojtka. I za to dzisiaj, Nowa Władza, obdarzona wieloma przymiotami wali ją przysłowiową pałą między oczy. Nie przedłuża umowy o sprzątanie obiektu i pozbawia pracy jedenastu świdniczan i ich rodziny. Zaiste dziwne to zachowanie i wręcz małostkowe. Ciekawe, jak ocenią je fani Nowej Władzy?
Jest i jeden pozytyw. Na dzisiejszej sesji miejscy przyjmą uchwałę o pomocy dla polskiej rodziny z Donbasu. Bardzo mnie to cieszy, bo mam w tym swój udział. Pamiętam, jak w któraś niedzielę napisał mi na FB „Karp z Milicza” – „Świdnica powinna przyjąć i pomóc jakiejś rodzinie z Donbasu”. Bo i tradycja, i właśnie przygotowywano ich ewakuację. Spodobało mi się to bardzo. Napisałem post. Później sprawą zajął się radny Janusz i oficjalnie wystąpił z interpelacją na forum rady. I udało się. Na szczęście w tym Nowa Władza sprawdziła się. I niech to będzie pozytywny aspekt dzisiejszego bilansu, a także początek drogi pod hasłem – „Sprawdziłam się w Świdnicy! Idę na Wiejską!”
I Szczęść Boże, jak mawiali na mojej wsi.
p.s. Foto tradycyjnie z portalu swidnica24.pl dziekujĘ Ci, Tomek!

Comments

comments