Były to święta inne od tych, jakie spędzałem do tej pory. Nie takie stricte rodzinne, ale rodzinno-przyjacielskie i radiowe. Rodzina to nie tylko więzy krwi, ale bliskość codziennego tworzenia rzeczywistości i wspólne zmagania się z najbardziej prozaicznymi sprawami. I w tym znaczeniu tegoroczne Boże Narodzenie było specyficznie rodzinne, bo nie w moim domu rodzinnym. Przy stole zajęli miejsce najbliżsi. Zmieniali się przez dwa dni świąteczne i sprawiali, że atmosfera była wyjątkowa. I było jeszcze coś, co towarzyszyło nam przez ten czas niemal bez przerwy. To stacja RMF Classic. Wyjątkowa stacja z muzyką z klasą. Na te święta redakcja przygotowała cudowny program wpleciony w realia mojego ukochanego Podlasia. Były przede wszystkim klimaty magicznego Supraśla i wsi ze Szlaku Tatarskiego. Zwyczaje, ludzie, muzyka, atmosfera, potrawy – dosłownie wszystko, co sprawia, że ten region naszego kraju jest takie wyjątkowy i niepowtarzalny. Było to wielokulturowe świętowanie w naszym domu przez trzy dni, począwszy do Wigilii. Nienarzucające się hałaśliwością reklam i tandetnych uwag prezenterów, którzy jak to często bywa w innych stacjach bawią się przed mikrofonem lepiej od słuchaczy. Stonowane, refleksyjne i bardzo pouczające dla tych, którzy znają wschód Polski jedynie ze zdjęć i opowiadań. I płynęły sobie te święta bez pośpiechu z karpiem w galarecie i pasztetem z dziczyzny, ale i z makowcem i piernikiem. Aż dotrwaliśmy w miarę zdrowi do niedzieli. Ostatniego dnia tegorocznych Bożonarodzeniowych świąt. Jeszcze kilka dni i czeka nas nowy rok.

Comments

comments