To pierwszy, od pewnego czasu wpis, w którym chciałbym pogratulować nowej Pani Prezydent mojego rodzinnego miasta realizacji jej przedwyborczych deklaracji. Tak! Tak! Nie mylicie się. I robię to zupełnie bezinteresownie. Bez wdzięczności za pracę, umowę – zlecenie, czy jaką kol wiek gratyfikację z magistrackiej kasy. O to tak po prostu. Po ludzku. Mało tego mogę bez zbytniej odrazy do samego siebie przyznać się, że się pomyliłem wcześniej podejrzewając Panią Prezydent, iż nie nadaje się na to stanowisko. Otóż nadaje się! Jak nikt inny.
Skąd ta zmiana? Mianowicie zrobiłem sobie ostatnio pewien bilans i wyszło mi, że Pani Prezydent słucha.

Po pierwsze posłuchała podpowiedzi Internetu, które później podchwycili, co bardziej qumaci radni i przyjęła do miasta Polską rodzinę z Donbasu. Fakt, że doświadczeni przez wojnę ludzie robią ostatnio za PR dla różnych próbujących wybić się na pomocy dla nich typów. Ale tak to bywa w życiu. Zawsze jest coś za coś.

Po drugie miało nie być festiwali promujących władzę i zdjęto FRF. W zamian za to nie szczędzono grosza dla zaprzyjaźnionego aktora i jego kolegów. Super, bo w teatrze wreszcie zabrzmiało prawdziwie wartościowe „teatromanie”. No i sam Mistrz Klata. Spory to wydatek, ale czegóż nie robi się by zostać Mecenasem Sztuki. A promocja? Ta tylko za poprzednika Murdzka.

Po trzecie Pani Najwyższa Władza nie była obojętna na problem aktywizacji Rynku i czym prędzej wkopano w nocy słupek z napisem „Taxi”. Teraz mamy aktywny Rynek, a miejscowi kupcy i restauratorzy wprost przebierają nogami z zachwytu. Co prawda „wisi” to miejscowym taksiarzom, którzy nadal stoją w innym, oddalonym o 200 metrów od Rynku, postoju.

Po czwarte zamiast okropnego i ociekającego keczupem, podobno „niszowego” dzieła zza Oceanu, po którym nie jeden Świdniczanin mógłby zrobić krzywdę swoim bliźnim, lud zobaczy w Rynku jakąś spokojną historyjkę ze straszydłami. Może nie rodem ze studia Disneya. Ale i to chyba strawię. Wszystko za sprawę „krzykaczy” internetowych i ich komentarzy. Uwrażliwiły, i tak bardzo wrażliwą Panią Prezydent. No i mamy, to, co mamy. Choć moja koleżanka z gazety pewnie jest z tego powodu niepocieszona.

Bilans zatem się zgadza. Potwierdza to śmiałą, początkowo tezę, że Pani Prezydent słucha ludzi i jest ich coraz bliżej niż Wojciech M. A ten znów staje do sprawdzianu pt – Kocha, nie kocha. Zamierzając zdobyć gmach przy Wiejskiej, z listy wyborczej nielubianej przeze mnie partii prezesa Jarka. Trudno władza pociąga i ….. też deprawuje.

I jeszcze jedno. PP słucha w przeciwieństwie do swojego zastępcy – Szymona, który dawno temu obiecał zlikwidować koszmarki reklamowe w przestrzeni miejskiej i dalej tylko obiecał. Ani jeden koszmar nie zniknął w Świdnicy. Aż chciałoby się zakrzyknąć – Chłopie bierz się do roboty! Bo po wyborach będzie sporo chętnych na to miejsce.

Comments

comments