Choć do jesiennych parlamentarnych „wykopków” jeszcze trochę czasu, a już, co bardziej znający się na strategii zaczynają przygotowywać się do nich. Póki, co gromadzi się siły zaciężne. O ruchach wokół kandydatów do sejmu w Partii Prezesa Jarka cisza, jak makiem zasiał. Podobno już kręci się ruletka senacka. Co bardziej zapobiegliwi i niezwracający uwagi na tzw. przyzwoitość zastawiają wnyki na Ryszarda W. Do niedawna wróg publiczny Pani Poseł staje się teraz jej „Czarnym Koniem”. Podchody są dość nieporadne i jak to w polityczce lekko smrodliwe. Wszystko po to, by dodać sobie za każdym razem splendoru, rangi i ważności. Jednym się tłumaczy, że to „Jarek” akceptuje, a inni zapewniają, że „Adam” ma na wszystkim łapę. Zabawy w kotka i myszkę pewnie potrwa jakiś czas, no, bo jak tu nie wykorzystać okazji, by tworzyć swój wymarzony wizerunek. A jeśli jeszcze Senatorem zechce zostać Krzysztof, to z panowaniem nad wszystkim będzie trudno. Ale polityczka to nie je bajka.

W Partii Miłości zasadnicze zmiany. Skończył się okres Zbyszka wyłaniającego się po otwarciu lodówki. Na jedynkę „zafiksowano” niespecjalnie znaną posłankę z Wałbrzycha – Katarzynę Mrzygłocką. Próbowałem czegoś dowiedzieć się o liderce i przyznam, że jestem pod wrażeniem. Pracowita i znająca się na rynku pracy, jak wynika z tego, co zapisano na jej stronie sejmowej. Znam kilka pań z Wiejskiej i wiem, że to one są najczęściej tzw. siłami pociągowymi. W przeciwieństwie do swoich kolegów, których wszędzie pełno, szczególnie przed „szkłem”. Może to czas pracowitych i kompetentnych kobiet, a nie łasych na zaszczyty „samców”?

Jak przeczytałem na s24 tłok na listach kandydatów jest dość spory. Partia Miłości zawczasu zwiera szeregi i robi wszystko, bo pocerować swój nadszarpnięty wizerunek. Czy uda się to z tymi, których zaakceptowało rada regionalna w niedzielę? Nie mam pojęcia. Kiedy skończę rozpoczęty w sobotę artykuł, „Co po Tusku?” może będę widział więcej w tej sprawie i będę mądrzejszy. A tymczasem znów czekam na deszcz, bo roślinność w moim ogrodzie marnieje.

Comments

comments