Podobno wciąż rośnie „Ich” armia i wg bliżej nienazwanego informatora internetowego urzędników mamy już dzisiaj blisko pół miliona. Liczba spora i wywołująca strach w oczach. Wczoraj na własnej skórze sprawdzałem, jakość świadczonych „usług” przez nieznaczną reprezentację owej armii. I przyznam, że byłem nieco zaskoczony. Są mili, pomocni, starają się, jak mogą, choć czasami mogą niezbyt wiele, bo ręce wiążą im nieśmiertelne procedury. Choć ich twórcą byli zapewne inni urzędnicy, to ci niestety nie zawsze potrafili przewidzieć ich bezsensowny charakter. Ci mi wczorajsi urzędnicy sprawdzili się w moich oczach, co wcale nie znaczy, że jest tak różowo. Cóż, życie …. Przeczytałem rano, że za dwa lata Partia Miłości sromotnie (to określenie chyba nie pochodzi od anatomicznego sromu???) przegra wybory z „Jarkowymi”, którzy nawet podobno będą mili większość konstytucyjną w Sejmie RP. I mimo, że jest to podobno wstępna analiza częściowej Diagnozy Społecznej 2013, to aż cuchnie mi przerobioną kilkakrotnie strategią straszenia IV RP. A jeśli ma być to jedyny sposób PM na utrzymanie się przy korycie, a nie korepetycje ze społecznych trendów jakie profesor Cz. zafundował klubowi parlamentarnemu Partii Miłości, to ja dziękuję. Nie ze mną. Przetrzymam nawet ten nawrót Kamińskich, Macierewiczów, czy innych szamanów. Ale nie przyłożę ręki do kolejnego wyboru mniejszego zła. Mam już serdecznie, po dziurki w nosie, władzy, która swoim aroganckim zachowaniem nie odbiega od swoich niechlubnych poprzedników, których przerabiałem w ostatnim sześćdziesięcioleciu. Uważam, że nadszedł już czas na to, by traktować nas wyborców z należytym szacunkiem.
P.S. Rysunek J.Pagowskiego pochodzi ze strony wp.pl.

Comments

comments