Wreszcie mogę spać spokojnie. Moje Państwo nie rozbierze mi działkowej altanki. Podobno wg pewnego dzierżoniowskiego portalu mogę zawdzięczać to świdnickiej zwyciężczyni Plebiscytu Osobowość roku 2014.
Nieśmiało sugerowano o tym na owym portalu. A że jestem na sugestie podatny, to może i w to uwierzę. Znacznie bardziej cieszyłbym się, gdyby wspomniana Pani głosowała „za” ustawą podnoszącą znacznie kwotę wolną od podatków. Ale po sprawdzeniu na stronie Sejmu RP okazało się, że owszem głosowa, „za” odrzuceniem owej zmiany. Szkoda, bo choć władza chwali się naszymi osiągnięciami ekonomicznym w skali europejskiej, to nadal jesteśmy z kwotą 3091 zł wolna od podatku na europejskim szarym końcu.

Wg Łukasza Piechowiaka, bloggera z bankblog.pl kwota wolna od podatku powinna wynosić minimum 10 tys. zł. Obowiązująca kwota wolna od podatku to 3091 zł. W ostatni piątek Wysoka Izba miła to podnieść do 6253 zł, ale jakoś nie „starczyło” woli. Sytuacja jest bardziej niż kuriozalna.
Piechowiak: – Ostatnio ministerstwo finansów stwierdziło, że podatki w Polsce wcale nie są wysokie w porównaniu do innych państw. Pod uwagę brano tylko podatek dochodowy. Jednak, gdy uwzględnimy wszystkie daniny publiczne to okazuje się, że realne obciążenia wynoszą ok. 70%. W krajach UE jest podobnie. Jednak tylko u nas wysokie podatki muszą płacić wszyscy, bo kwota wolna od niego należy do najniższych w Europie. Z badań OECD wynika, że realne obciążenie podatkiem dochodowym w 2012 roku w Polsce wynosiło mniej niż 7%. W teorii to prawda. W Polsce mamy dwa progi podatkowe – 18% i 32%. Wyższą stawką opodatkowane są dochody ponad 85 528 zł. Tylko 4% podatników zarabia więcej tzn. wpada w drugi próg. Dlaczego wg OECD płacimy tak mało? Bo od podatku dochodowego odlicza się m.in. składkę zdrowotną. Do tego dochodzi kwestia ulg m.in. na dziecko. Jednak, co z tego, że podatek od dochodów jest taki niski, skoro łącznie klin podatkowy wynosi 41% wynagrodzenia?…… Jaki jest sens w tym, by biedni ludzie płacili wysokie podatki? Z tego powodu brakuje im środków na oszczędności, które później mogliby zainwestować np. na poprawę swojej sytuacji. Państwo nie musiałoby im wtedy tak pomagać. Zwykle jest to pomoc kosztowna i nieefektywna”.
Tyle blogger specjalista. A tak na „chłopski rozum”, czy nie warto było choćby z racji roku wyborczego w końcu odmrozić kwotę wolną od podatku do rozsądnej wysokości? Ileż byłoby radości wśród elektoratu, który z pewnością właściwie odebrałby ten sygnał puszczony przez „troskliwą” władzę. Nie trzeba byłoby się martwić już dzisiaj o wynik jesiennych wyborów parlamentarnych. A tak koalicja na własne życzenie strzeliła sobie w kolano.

Ba, poparła ją w tym głosowaniu także Baba z Brodą, czyli poseł Leszek z SLD, co to wie jak kończyć. Ciekawe, czy to właśnie był dowód na troskę o najmniej zaradnych?

Comments

comments