Lis
2

Nie chcem, ale muszem…

Nie chcem, ale muszem…

„Im dalej w las, tym więcej butelek” – jak mawiał nieodżałowany wrocławski satyryk, aforysta i dziennikarz Henryk Jagodziński. Im bliżej do ostatecznego rozstrzygnięcia wyborczego w mieście, tym klarowniej układa się scenariusz stworzony w tetrylowym ośrodku mózgowym. Szczególnie interesuje mnie, dlaczego dzieje się tak, jak się dzieje w obozie kandydata z lewa. Continue Reading…

Lis
8

Głosowali jak chcieli – wybrali, kogo…. wybrali!

Głosowali jak chcieli – wybrali, kogo…. wybrali!

Poniedziałkowy poranek zdawał się być podobny do innych. Ale dla tych, którzy nie przespali ostatniej nocy nareszcie nadszedł czas wytchnienia. Skończyły się emocje i oczekiwania wyborcze. Stało się to, co miało się stać. Jak można było przewidzieć, w mieście za dwa tygodnie będzie dogrywka w wyborach prezydenckich. Pierwsze starcie wygrał zdecydowanie dotychczasowy szef magistratu, Wojciech Murdzek. Continue Reading…

Paź
0

Tradycja w narodzie nie ginie…

Tradycja w narodzie nie ginie…

Gdyby użyć poetyckiego opisu na określenie tego, co miało miejsce dwa dni temu w Świebodzicach, można śmiało powiedzieć – „Jeszcze się nie skończyło, a już się zaczęło”.
Na dzień przed upływem terminu rejestracji kandydatów startujących w bezpośrednich wyborach na burmistrza, w tym nieodległym od Świdnicy mieście, doszło do pierwszego starcia. Continue Reading…

Paź
0

Frustracja, czy kaprysy?

Frustracja, czy kaprysy?

Dziennikarz to człowiek, który bierze na siebie obowiązek informowania swoich Czytelników o tym, co dzieję się wokół nich. Czy tego dnia pękła rura kanalizacyjna na osiedlu Zarzecze? Czy pies pogryzł Kowalskiego z Westerplatte, czy nawet ten ostatni pogryzł psa? Jest jak przysłowiowe coś od czegoś. Proszę wybrać sobie wersję w zależności od wewnętrznego poczucia przyzwoitości. Continue Reading…

Wrz
0

Pożeracze mikrofonów i obiektywów…

Pożeracze mikrofonów i obiektywów…

Parcie na szkło ma to do siebie, że dotyczy sporej części naszego społeczeństwa. Dla tych, którzy uważają telewizję za magiczne medium szczytem sukcesu jest pokazać się, no i przemówić. Choć pokazanie się na ekranie jest bardziej popularne. Mówić nie zawsze jest, co. A i niejednemu gęba się po prostu sznuruje. Bywają jednak „złotouści” mędrcy. Ci wiedzą, że kilka chwil na ekranie jest najtańszym sposobem reklamy. Kiedy jeszcze TV nie każe płacić za wyplatanie przeróżnych „koszałków” – wówczas mamy szczyt szczęścia lub sesję rady miejskiej choćby w naszym mieście. Ileż to razy zżymaliśmy się na rajców plotących bzdury i trwoniących nasz czas. Niestety ten groteskowy proceder trwa od czasu, gdy miasto wykupiło, zapewne w ramach prowadzenia tzw. polityki informacyjnej, czas antenowy w miejscowej tv. Plotą, więc mądre i..bardziej mądre głowy niemal na każdy temat. Wystarczy, że któryś z rajców przypomni sobie, że zbliża się czas wyborów i zaczyna swój „taniec chocholi” przed mikrofonem. Ostatnim hitem stały się tzw. dopalacze. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 1